Anna Andrew jest autorką, która od małego wykazywała duże zainteresowania naukami ścisłymi. Pisanie było dla niej przyjemnym oderwaniem się od rzeczywistości, a publikowane w internecie opowiadanie przyczyniło się do tego, że w niedalekiej przyszłości powstały "Kroniki niebios". Z biegiem czasu założyła Wydawnictwo BUNT i jej zadaniem jest wspieranie młodych, utalentowanych pisarzy, którzy pragną wydać własną książkę i zaistnieć na rynku wydawniczym.
Muszę przyznać, że sięgnęłam po lekturę tej powieści przez zupełny przypadek. Prawdopodobnie jeszcze do tej pory nie miałabym świadomości jej istnienia, gdyby nie autorka, która zaproponowała mi zrecenzowanie swojej publikacji. Na samym początku miałam pewne obiekcje... Strasznie nie lubię książek, które wydane zostają w formie ebooków. Jak dla mnie jest to strasznie nie poręczne, a siedzenie non stop przy komputerze nie wchodzi w ogóle w grę. Z drugiej strony nie przepadam też za niczym co związane jest z mangą i anime. Nigdy nie przepadałam za japońskimi komiksami i świadomie unikałam tego tematyki. Powierzonego mi zadania podjęłam się z czystej ciekawości. Nie chciałam bowiem odrzucać książki tylko i wyłącznie ze względu na jej tematykę. Tak właśnie rozpoczęła się moja przygoda z "Kronikami Niebios".
Julien Anders jest szesnastoletnim chłopakiem, który przenosi się do najlepszego liceum w swoim mieście. Kilka dni później do elitarnej szkoły trafia również Anael - dziewczyna, którą zobowiązany był się zająć podczas jej pierwszych chwil w nowym środowisku. Od tej pory w życiu głównego bohatera zaczęły dzień się różne, dziwne rzeczy...
Powiem szczerze, że książka bardziej mi się nie podobała, niż podobała. Dużą zasługę w mojej ocenie ma fakt, iż strasznie nie lubię bohaterów, którzy są zamknięci w sobie i nieszczęśliwy. Oczywiście mają oni do tego swoje prawo i w sumie większość powieści zawiera w sobie podobny motyw, jednak nie jestem pewna, czy miałabym po raz kolejny przechodzić przez tego typu literaturę. Czytać o rozklejającym się facecie nie jest łatwo. I nie chodzi mi tutaj o przypadkach nagłych wzruszeń, czy też takich z powodu czyjejś śmierci. Julien użalał się nad sobą niemalże na każdym kroku, a swoim postępowaniem stokroć pobił Usagi Tsukino. Dopiero z czasem zaczął dorastać i zachowanie bohatera z przytłaczającego przemieniło się w całkiem znośne. Poznanie Wygnanych sprawiło, że całego jego dotychczasowe życie wywróciło się do góry nogami. Na własnej skórze przekonał się również, że niebo jest miejscem zamieszkiwanym zarówno przez tych dobrych, jak i złych.
Czytanie tejże lektury zajęło mi kilka tygodni i fakt, że była ona ebookiem nie stanowił dla mnie różnicy. Książka została napisane lekkim i przyjemnym dla oka piórem, jednak nie jestem przekonana do samego pomysłu, którym w całości dzieła posłużyła się autorka. O gustach nie ma co dyskutować, a powyższa opinia jest tylko moją subiektywna opinią. W końcu każdemu odpowiada coś innego, a ja jestem pewna, że jeśli Anna Andrew nieco popracuje nad warsztatem literackim i nad koncepcją swoich publikacji, to będą one stać na całkiem wysokim poziomie.
Wydawnictwo BUNT, rok 2010
Liczba stron: 354
Ocena: 5/10
