Stosunkowo długo zastanawiałam się nad słowami, które w pełni oddałyby nastrój tej książki. Dużo bezpieczniej było traktować ją niczym niezobowiązujące czytadło na chłodne wieczory, niż wymagać od niej rzeczy niemalże niemożliwych. Dzięki temu, omawiana w dniu dzisiejszym powieść, zdała swój egzamin na piątkę z plusem. Harvey Colman to czterdziestoletni mężczyzna, który nie może pogodzić się ze stratą swojej ukochanej. Co prawda od momentu jej śmierci minęło już dwadzieścia lat, jednak główny bohater nadal rozpamiętuje ją w swoim sercu i nie pozwala sobie na rozpoczęcie nowego życia. Nie ma tygodnia, w którym nie odwiedziłby miejsca, które oboje z Liv uwielbiali i które służy mu jako symboliczny grób kobiety, którą kochał miłością prawdziwą i niepowtarzalną. Na co dzień jest on wykładowcą na Uniwersytecie w Los Angeles, a także pisarzem, którzy lubi swoje zajęcie, choć mógłby bez niego żyć. Dość często uczęszcza on również do chińskiej restauracji, w której serwują specjalne ciasteczka... Ciasteczka, które posiadają w sobie, sprawdzającą się wróżb i to właśnie mają całkiem na bardzo wiele spraw. Co prawda nikt prócz Szekspira w nie nie wierzy, jednak dla mężczyzny posiadają one wartość sentymentalną, która sprawia, że zawdzięcza im naprawdę wiele. Czy Harvey'owi uda się odnaleźć szczęście? Jakie tajemnice skrywają się za dziewczyną, która wygląda dokładnie tak samo jak Liv sprzed lat?