Istnieje wiele słów, którymi mogłabym opisać najnowszą powieść Anny Szepielak. Co prawda obiecałam sobie, że ani słowem nie wspomnę o stylowej okładce, która rozkochała mnie w sobie od pierwszego wejrzenia. Niby nie powinna mieć dla nas większego znaczenia w doborze lektury, jednak kto z nas nie został w tej sposób 'złapany' na kilka naprawdę fajnych pozycji literackich?
"Dworek pod Lipami" przedstawia czytelnikom historię Gabrieli, której powieści raz po raz dostają się na czołowe miejsca list bestsellerów. Od jakiegoś czasu, kobieta marzy o napisaniu książki, która stanowiłaby totalne przeciwieństwo jej dotychczasowego dorobku. Niestety wydawca nie chce nawet o tym słyszeć. Wydaje się nie przyjmować do wiadomości, że współpracująca z nim osoba, nie ma ochoty na pisanie utworów, które na swój sposób przestały ją satysfakcjonować. Nie lepiej sytuacja wygląda w domu głównej bohaterki. Co prawda wyszła ona za mąż zaledwie rok wcześniej, jednak w dalszym ciągu czuje się w swoim domu zupełnie obco. Pasuje do niego niemalże każdy element układanki, a wyjątek od reguły potwierdza ona sama. Marek zupełnie nie ma dla niej czasu, a pierwsze skrzypce odgrywa w nich była teściowa mężczyzny. Nic więc dziwnego, że gdy tylko nadarza się ku temu okazja, Gabriela opuszcza posiadłość i udaje się z wizytą do mieszkania koleżanki, która udaje się w tygodniową podróż i pozostawia wszystko pod opieką swojej przyjaciółki. Jak potoczą się dalsze losy bohaterów tej powieści?

