Strasznie nie lubię czytać książek według określonej wcześniej listy. Po każdej zakończonej lekturze wolę za to podejść do swoich regałów i po kilkuminutowym spoglądaniu na całość zbiorów, usidlić swoją ofiarę. Tak było zawsze, a jedynymi wyjątkami stają się serie, które lubię ponad wszystko inne, a także powieści, które zdarza mi się pożyczyć od znajomych. Literatura jest bowiem dziedziną sztuki, w której nie zniosłabym przewidywalności i jasno określonego porządku. Dlatego właśnie staram się poznawać różne gatunki, które choć trochę wydadzą mi się bliskie.
"Ucieczka znad rozlewiska" to najnowsza powieść Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak, która opowiada swoim czytelnikom historię Franciszki Melzer - mieszkanki Kazimierza Dolnego i wielkiej miłośniczki przygód. Być może nie ujawnia tego w swoim życiu codziennym, jednak w głębi duszy pragnie przenieść się do miasta, które otworzyłoby przed nią wiele o więcej możliwości. To właśnie one skłaniają dziewczynę do podjęcia decyzji, która raz na zawsze odmieni jej dotychczasową egzystencję. Spontaniczna ucieczka sprzed ołtarza sprawia, że w ogóle nie myśli ona o konsekwencjach swojego czynu. Główna bohaterka stara się czerpać przyjemność z każdej chwili, którą dane jest jej spędzić w stolicy. Czy France uda się odnaleźć szczęście, o którym zawsze marzyła? Do jakich wniosków dojdzie w trakcie swojego pobytu w wielkiej metropolii?


