Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaguar. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2015

Kiera Cass - Elita

Kiera Cass jest obiecującą pisarką książek dla młodzieży, która w naprawdę przystępny i zarazem ciekawy sposób podeszła do tematu wizji świata w przyszłości. Pierwszy tom stworzonej przez nią serii przypadł do gustu rzeszy czytelników i sprawił, że nie mogli się oni doczekać kontynuacji miłosnych perypetii Ami i jej dwóch adoratorów. Sam pomysł na stworzenie takiej, a nie innej historii, niewątpliwie wymagało od autorki sporej kreatywności i dobrze przemyślanego pomysłu na poszczególne wydarzenia. Czymś naturalnym wydaje się natomiast fakt, że po raz kolejny główną bohaterką serii jest nastolatka znajdująca się o wiele niżej w hierarchii społecznej (lub mentalnej) niż ma to miejsce, gdy przyjrzymy się pierwszoplanowej postaci męskiej. 

Akcja "Elity" rozpoczyna się w momencie, gdy w pałacu pozostaje już tylko sześć dziewczyn rywalizujących o serce księcia Maxona. Wśród nich znajduje się również America, która nie należy do ścisłego grona ulubienic rodziny królewskiej, czy chociażby mediów lub społeczeństwa. Bohaterka może jednak liczyć na poparcie zakochanego w niej księcia i gdyby tylko chciała, eliminacje zostałyby zakończone w jednej chwili, a ona sama rozpoczęłaby przygotowania do pełnienia jednej z najważniejszych funkcji w Illei. Panna Singer jednak w dalszym ciągu zastanawia się nad tym, którego z młodzieńców powinna wybrać na towarzysza swojego dalszego życia, a podjęcie ostatecznej decyzji staje się coraz trudniejsze ze względu na wychodzące na jaw fakty dotyczące historii zamieszkiwanego przez nią państwa. 

Podczas zapoznawania się z kontynuacją "Rywalek" towarzyszyły mi o wiele chłodniejsze uczucia, niż miało to miejsce w przypadku tomu rozpoczynającego całość tej serii. Nie żałują poświęconego jej czasu, ponieważ okazał się on nad wyraz produktywny, jednak muszę przyznać, że momentami zaczęło wiać ostrą nudą oraz schematem, który został powielony w kilku momentach tej pozycji literackiej. Na ten temat mogłabym napisać osobny post, choć wolałabym tego uniknąć ze względu na fakt, że musiałabym postąpić wbrew obowiązującym w blogowym świecie regułom, a spojlerować nie mam najmniejszego zamiaru. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że spory udział w tym wszystkim ma fakt, że autorka w sposób nieprawidłowy rozplanowała poszczególne wątki wymyślonej przez siebie historii. Takim sposobem w pierwszym tomie tego cyklu działo się naprawdę wiele, w efekcie czego większość kandydatek na żonę dla księcia powróciło do swoich domów, a w drugiej części było ich już znacznie mniej, a więc nie było już większych możliwości do popisania się własną wyobraźnią, ale i również warsztatem pisarskim. Szkoda, że jak zwykle ambicje twórcy odbijają się echem na spragnionych dobrej zabawy czytelnikach. Na całe szczęście nie było najgorzej, a wręcz ciekawie, choć bez wyczekiwanych przeze ze mnie fajerwerków. Wielka szkoda, bo mogło być fenomenalnie!

"Elita" z całą pewnością przypadnie do gustu nieco młodszym czytelnikom oraz wszystkim tym, którzy od tego typu książek nie oczekują niczego poza mile spędzonym czasem. Minęło już sporo czasu odkąd sama przeczytałam drugi tom "Rywalek" i nie jestem pewna, czy jeszcze kiedykolwiek będę miała ochotę, by powrócić do niego chociażby myślami. Niby nie był zły i można byłoby przymknąć oko na jego mankamenty, gdyby nie irytujące zachowanie głównej bohaterki, które przeważyło o całościowym odbiorze tej lektury. Zdaje sobie sprawę z tego, że Ami jest zwyczajną nastolatką, a wiek zobowiązuje ją do różnego rodzaju błędów, rozterek sercowych i wielu innych zachowań, charakterystycznych dla jej rówieśników. Nie rozumiem jednak bezmyślności tej bohaterki, a także jej zabawiania się kosztem młodzieńców, którzy obdarzyli ją szczerym uczuciem. Sytuację tę dodatkowo nakręca widmo zbliżającej się wojny oraz konieczność ciągłej obserwacji otoczenia w obawie przed zbliżającym się wrogiem. Poza tym motyw ten jest częstym gościem różnego rodzaju serii i wydaje mi się, że powoli zaczyna się to robić strasznie przewidywalne i przez to wręcz nudne...


Moja ocena: 4/10

środa, 21 maja 2014

Alessia Gazzola - Miłość i medycyna sądowa

Wielu czytelników zastanawia się nad tym, czym kierują się mole książkowi podczas wybierania powieści, które chcieliby przeczytać w przeciągu najbliższych kilku tygodni lub lat. Jedni są zwolennikami przepięknych okładek, drudzy sugerują się opiniami osób mających daną pozycję literacką już za sobą, a jeszcze inni solidnie analizują opisy znajdujące się na okładce każdej z nich. Oczywiście trzeba wziąć również pod uwagę połączenie tych trzech opcji, ponieważ ono właśnie bywa najbardziej prawdopodobnym wyjściem z takiej sytuacji, a bynajmniej ja tak postępuję i w zdecydowanej większości przypadków jestem z tego powodu bardzo zadowolona. 

Alice Allevi jest początkującym patologiem sądowym, który zdaniem wielu ludzi, całkowicie nie nadaje się do wykonywania tego zawodu. Dziewczyna jest jednak zdeterminowana i mimo, że co rusz ktoś zniechęca ją do tej pracy, zamierza walczyć o spełnienie swoich najskrytszych marzeń i robi wszystko, by je osiągnąć. Nie przeszkodzą jej w tym również pracownicy Instytutu, którzy tworzą coś na wzór kółka wzajemnej adoracji i nawet nie kryją się ze swoich stosunkiem do głównej bohaterki. Pewnego dnia w jednym z rzymskich mieszkań znaleziono zwłoki kobiety. Czy Alice uda się ustalić przyczynę jej śmierci i udowodni współpracownikom, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu? Jak dalej potoczą się losy tej nieco zakręconej dziewczyny?

"Miłość i medycyna sądowa" wywołała we mnie stosunkowo mieszane uczucia. Z jednej strony jest ona lekką i zarazem niezobowiązującą lekturą, która jest w stanie rozśmieszyć nawet najbardziej wymagających czytelników i sprawić, że jeszcze kilkukrotnie zdecydują się oni po nią sięgnąć i będą ją polecać swoim znajomym. Niewątpliwie Alessia Gazzola ma talent to tworzenia tego typu powieści, ale obawiam się, że dobra passa tej pisarki nie potrwa zbyt długo. Strasznie nie lubię, gdy w czytanych przeze mnie książkach pojawiają się motywy, które są mi już znane z innego rodzaju produkcji. Zdaję sobie sprawę z tego, iż jest to nieuniknione, jednak z całą pewnością wpływa to na niekorzyść twórców, których dzieła pojawiają się nieco później niż inne. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze niezbyt dopracowane postacie i ich dość popularne w ostatnim czasie charaktery. Czasami zastanawiam się, czy to autorzy podczas tworzenia swoich powieści, pragną wygrać konkurs na najbardziej zakręconych bohaterów, czy po prostu jest to nieodłączny element mojego szczęścia i nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z tym pogodzić. Mam tylko nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się odwrócić złą passę i dane mi będzie poznać osoby, które w o wiele większym stopniu przypadną do mojego gustu. 

Alessia Gazzola jest jednak autorką, która posiada w sobie ogromny potencjał i mam nadzieję, że wykorzysta go ona podczas tworzenia kolejnych publikacji. Mimo wszystko polubiłam Alice i jej zwariowane przygody i choć wolałabym ją spotykać w nieco bardziej oryginalnych sytuacjach, spędziłam naprawdę miłe godziny zapoznając się z licznymi przygodami tej dziewczyny. Włoska pisarka posługuje się naprawdę lekkim stylem, więc całość utworu czyta się z nieukrywaną przyjemnością i nie wiadomo kiedy docieramy aż do ostatniej strony. Oczywiście wielkie brawa należą się również tłumaczowi tej powieści, a także innym osobom, które przyczyniły się do wydania tej książki w Polsce. Na przyszłość proponowałabym tylko zwrócić uwagę na nieco staranniejszą korektę tekstu, ponieważ do całości wdarło się kilka literówek. "Miłość i medycynę sądową" chciałabym polecić molom książkowym w różnym wieku, choć o wiele lepiej powinni się w niej odnaleźć nieco młodsi odbiorcy. Mam nadzieję, że podobnie jak ja będziecie zadowoleni ze spotkania ze zwariowaną bohaterką i jej perypetiami, a w przyszłości będziecie pragnęli sięgnąć po kolejny tom z tej serii. Muszę przyznać, że osobiście nie mogę doczekać się tej chwili. Liczę na to, że autorka posiadając już jakieś pisarskie doświadczenie, mile mnie czymś zaskoczy.


Moja ocena: 6/10

niedziela, 20 kwietnia 2014

Kiera Cass - Rywalki

Literatura młodzieżowa. Dla wielu dorosłych czytelników jest czymś nieosiągalnym i bynajmniej nie ma to związku z tym, że ktokolwiek zabrania im zapoznawania się z tego typu utworami. Chodzi raczej o powszechnie funkcjonujące przekonanie, że osiągnięcie pewnego wieku do czegoś zobowiązuje i koniec. Z drugiej strony obserwujemy również kreowanie się nastoletnich moli książkowych na niezwykle wymagających odbiorców i w związku z tym młodzieżówki niejednokrotnie traktowane są po macoszemu. Oczywiście powinniśmy sięgać po takie lektury, które przypadną nam do gustu i nie ma sensu katować się niezbyt pociągającymi nas powieściami. Czasami jednak warto jest dać im szansę, bo nigdy nie wiadomo, czy nie będziemy mieli do czynienia z naprawdę wciągającą i niezapomnianą lekturą.

America to nastoletnia dziewczyna, która zarabia na życie śpiewając podczas różnego rodzaju uroczystości u ludzi posiadających wyższy status społeczny. Wraz ze swoimi rodzicami i dwójką młodszego rodzeństwa żyją w skrajnym ubóstwie, ponieważ jako Piątki nie mają zbyt wielu możliwości, by wybić się ponad tłum bardziej uprzywilejowanych obywateli państwa. Główna bohaterka jednak nie poddaje się i stara się czerpać z mijających dni ile się tylko da. Nadchodzi czas, gdy książę Illei zaczyna oglądać się za odpowiednią kandydatką na żonę. Zostaje ogłoszony konkurs, w którym mogą wziąć udział wszystkie niewiasty w wieku od szesnastego do dwudziestego roku życia. Zaszczyt zamieszkaniu w zamku otrzyma jednak tylko część z nich i wtedy zabawa rozpocznie się na dobre.

Kiera Cass stworzyła niezwykle wciągającą i niezapomnianą powieść. To prawda, że zauważyłam w niej kilka mankamentów o których warto byłoby wspomnieć, jednak nie przesłoniły mi one tego co najważniejsze w tej lekturze. Autorce udało się wykorzystać drzemiący w niej potencjał i jestem pewna, że jeszcze nie raz zostaniemy mile zaskoczeni tekstami, które wypłyną spod jej pióra. Przyznaję, że na samym początku obawiałam się, że historia stworzona przez amerykańską pisarkę nie przypadnie mi do gustu, ponieważ okaże się ona łudząco podobna do kilku innych powieści i nie będę w stanie napisać o niej niczego pozytywnego. "Rywalki" są poniekąd zlepkiem pomysłów, które pojawiły się już w publikacjach zagranicznych twórców, jednak mam wrażenie, że w tym przypadku zostały one o niebo lepiej przemyślane i dopracowane. Po raz kolejny mieliśmy bowiem do czynienia z podziałem bohaterów na poszczególne klasy społeczne i choć strasznie żałuję, że autorka nie przedstawiła nam choćby ogólnej charakterystyki każdej z nich, to i tak zostały one o wiele lepiej i ciekawiej przybliżone, niż miało to miejsce chociażby w "Igrzyskach Śmierci" Suzanne Collins. Podejrzewam również, że autorka nie chciała zdradzać nam tych wszystkim informacji w jednym tomie i co nieco na ten temat pojawi się w kolejnej książce. 

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam Ami i poniekąd byłabym w stanie się z nią utożsamić. Niestety rozczarowuje mnie nieco fakt, że po raz kolejny mamy do czynienia z nad wyraz przeciętną nastolatką, która nie skarży się na swój los i do samego końca pragnie pozostać w cieniu. Ponadto dość sceptycznie patrzy na jakiekolwiek szanse wybicia się z tłumu, a jeśli już decyduje się coś zrobić, to robi to wyłącznie ze względu na swoich bliskich. W dalszym ciągu pozwala sobie na zachowywanie się wbrew zasadom i o dziwu nie ponosi z tego żadnych konsekwencji, a wręcz przeciwnie! Staje się jedną z największych faworytek Eliminacji i brnie przed siebie niczym burza. Oczywiście dokonałam tu sporego uogólnienia i jestem tego pełni świadoma. Zdaję sobie sprawę, że obecnie jest popyt na tego typu bohaterki i za żadne skarby świata tego nie zmienię. Jestem w pełni świadome tego, że poprzez takie zabiegi wiele czytelniczek wyobraża sobie siebie jako główną bohaterkę i w ich sercach pojawia się pewnego rodzaju nadzieja na lepsze jutro. Czytając ten utwór byłam w pełni podziwu dla Americy, ponieważ od początku do samego końca pozostała sobą. Nie udawała kogoś kim nie była, ale z drugiej strony znajdowała się w zupełnie innej sytuacji, niż reszta dziewcząt. Ogromny wpływ na to wszystko miał również fakt przynależenia do Piątek, więc wszystko to co spotkało ją na terenie pałacu traktowała jako dar od losu, a nie jako coś co jej się po prostu należało. Widać to było zarówno w rozmowach prowadzonych z księciem Maxonem, jak i również z czasu, który dane jej było spędzić w towarzystwie swoich pokojówek. Nie sądzę, by większość z nas postępowała podobnie.

Kiera Cass posługuje się niezwykle prostym i zrozumianym dla wszystkich językiem. Wydaje mi się, że już dawna nie miałam do czynienia z powieścią, którą czytałoby mi się równie dobrze. Lekkie pióro stanowi niepodważalną podstawę do tego, by twórca miał szansę na to, by w skuteczny sposób dotrzeć do wyobraźni odbiorców. Pod tym względem pisarka zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie i nigdy w życiu nie kazałabym jej niczego zmieniać. Osobiście nie mogę się już doczekać czerwca, kiedy to na polskim rynku wydawniczym pojawi się kolejna publikacja amerykańskiej autorki. Jestem strasznie ciekawa przygód, które tym razem spotkają Ami, Maxona i Aspena. Czy będziemy mieli do czynienia z prawdziwą walką o serce głównej bohaterki? A może książę spośród wszystkim kandydatek wybierze na swoją żonę zupełnie inną dziewczynę? Jak to dobrze, że odpowiedź na te pytania otrzymam za kilka tygodni. Zachęcam Was do zapoznania się z "Rywalkami", ponieważ uważam ją za jedną z lepszych powieści dla młodzieży jaką kiedykolwiek miałam okazję przeczytać. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie poruszyłam jeszcze wielu problemów, które zostały w niej poruszone, więc tym bardziej lećcie do księgarni lub biblioteki i czym prędzej oddajcie się tej przyjemności. 

Moja ocena: 9/10

środa, 16 stycznia 2013

Jennifer Echols - Dziewczyna, która chciała zbyt wiele

Początek tego roku upłynął mi pod znakiem powieści, które w dużej mierze przeznaczone są dla młodzieży. Osobiście nigdy nie miałam problemów by sięgać po tego typu utwory i głównie z tego powodu ucieszyłam się, gdy w moje ręce trafiła najnowsza powieść autorstwa Jennifer Echols. Muszę przyznać, że strasznie spodobała mi się okładka tej książki i choć staram się przy wyborze lektury, nie kierować się tym kryterium, to w przypadku "Dziewczyny, która chciała zbyt wiele" nie miałam zbyt wielkiego wyboru i czym prędzej zmuszona byłam ją poznać. Zacznijmy jednak od samego początku tej opowieści.

Meg to siedemnastoletnia mieszkanka niewielkiego miasteczka, której od jakiegoś czasu zaczyna doskwierać nuda związana z  egzystowaniem na prowincji. Dziewczyna oddałaby wszystko za możliwość zmiany swojego życia na nieco ciekawsze i w tym celu, postanowiła zabrać się za całkowitą zmianę swojej osobowości. Nie jest to już ta sama nastolatka, którą znali wszyscy w okolicy, a jej buntownicze zachowanie ewidentnie ukazuje, że pragnie ona rozgłosu wokół i to nie byle jakiego. Postępowanie Meg doprowadza ją do niezbyt przyjemnych wydarzeń. Doprowadzają ją do Johna - młodego policjanta, który po ukończeniu szkoły postanowił pozostać w rodzinnych stronach. Za wszelką cenę pragnie przestrzegać prawa i ma wielką nadzieję, że w trakcie swojej praktyki uda mu się do tego przekonać jak największą liczbę ludzi. Z tego właśnie powodu pragnie dać nauczkę siedemnastolatce, która przez własną lekkomyślność, o mało nie zginęła pod kołami rozpędzonego pociągu. Jak dalej potoczą się losy tej dwójki? Czy John osiągnie swój cel?

czwartek, 20 grudnia 2012

Stosik 22/2012

Muszę przyznać, że grudzień jest miesiącem urodzajnym w książki, więc muszę Wam się pochwalić historiami, które dotarły do mnie w ciągu ostatnich kilku dni.


Wybaczcie ale tym razem odpuszczę sobie opisywanie stosiku. Od kilku dni jestem chora i zupełnie nie mam do tego głowy. Na całe szczęście rozpoczęłam już przerwę świąteczną i wracam na uczelnię dopiero w drugim tygodniu stycznia. Większość czasu spędzę zapewne na czytaniu, jednak przydałoby się również wziąć za drugi rozdział pracy licencjackiej, który muszę oddać do końca stycznia. Osobiście planuję zrobić to dużo wcześniej, ale zobaczymy co mi z tego wszystkiego wyjdzie. Na chwilę obecną 75% czasu spędzam w łóżku i oglądam kolejne odcinki "Przepisu na życie" i niestety jestem nim nieco rozczarowana. Pod koniec drugiego sezonu doszłam do wniosku, że  Anka zbyt dużo myśli i szuka problemów tam, gdzie ich w ogóle nie ma.

A jak Wasze plany na nadchodzące dni? Jakie pyszności szykujecie na wigilijny stół? Znaleźliście na tym stosiku coś dla siebie?

poniedziałek, 16 lipca 2012

Stosik 13/2012 i słów kilka

1. Wycieczka do Sztumskiego Pola

W zeszły wtorek wyruszyłam na kilkudniowe spotkanie z Blogerką, z którą utrzymuje kontakt od jakiegoś czasu. Wszyscy Ci, którzy mieli okazję poznać mnie osobiście wiedzą, że tego typu spotkania uwielbiam najbardziej ze wszystkich. Nie obyło się bez różnego rodzaju niespodzianek, które zaszczyciły mnie swoją obecnością już o 5 rano. O tej właśnie porze wyszłam z domu, by przed godziną 12 trafić do Malborka, w którym miałam przesiadkę. W końcu udało mi się tam trafić, a w Sztumie wpadłam całkiem przypadkiem na Irenkę (Bujaczka), która jakby nigdy nic siedziała sobie w cieniu i sączyła iście słodki napój. Ogólnie rzecz biorąc, wyjazd uważam za bardzo udany. Był czas zarówno na czytanie, jak i na "Tymbarkowanie", kąpiele nocne w jeziorze, łapanie komarzyc, jak i malowanie jajek wielkanocnych z Maksymem. Mam nadzieję, że powtórzymy spotkanie jeszcze nie raz.

2. Wakacyjne plany

Nie da się ukryć, że większość czasu spędzam na czytaniu. Tradycyjnie już jadę z dzieciakami na kolonię i mam nadzieję, że między chodzeniem po górach a spaniem, znajdę chwilę czasu by pochłonąć chociaż dwie książki. Już się nie mogę doczekać. Po powrocie czekają mnie oczywiście osiemnaste urodziny mojego brata i planowany wyjazd na Mazury, który ze względu na warunki pogodowe może ulec modernizacji. Jeśli tak się stanie to na początku września wyruszam na Katowickie Targi Książki! Bójta się kto może!

3. Stosikowo

Dopiero co sprzedałam kilka książek, a na ich miejscu pojawiły się już nowe zdobycze. Nie ma to jak dobrze ulokowany kapitał, a także niezwykła cierpliwość najbliższych. Od razu zaznaczam, że na poniższym zdjęciu nie ma dwóch książek: "Poza sezonem" Jacka Ketchuma", a także "Cień węża" Ricka Riordana. Przy robieniu zdjęcia na śmierć o nich zapomniałam, a potem było już za późno. Obiecuję, że nadrobię to przy najbliższej okazji.


STOSIK PRAWY:

1. i 2. "Drżenie" i "Ukojenie" Maggie Stiefvater - Zakup dokonany pod wpływem impulsu. Czytałam wiele pochlebnych opinii na jego temat, więc postanowiłam się przekonać o tym na własnej skórze.
3. "Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak - Jedna z moich ulubionych polskich autorek. Dwie poprzednie powieści p. Kasi wciągnęłam z prędkością światła i ciągle mam ochotę na więcej. Recenzji tej książki możecie spodziewać się na dniach.
4. "Dworek pod Lipami" Anna Szepielak - Nie mogłabym jej nie mieć! Dwa lata temu pokochałam bohaterów "Zamówienia z Francji", a w dniu dzisiejszym delektuje się pięknem najnowszej powieści p. Ani Szepielak. Już się nie mogę doczekać jej kolejnej powieści.
5. "W innym czasie w innym życiu" Leif GW Persson - Ciąg dalszy kolekcjonowania Czarnej Serii. Uwielbiam książki wydawane przez Czarną Owcę i z wielką przyjemnością powracam do dobrze mi znanych autorów.
6. "Gone. Faza druga: Głód" Michael Grant - Jedna z lepszych serii dla młodzieży jakie znam. Do zdobycia zostały mi już tylko dwa tomy i wtedy właśnie powiem na jej temat coś więcej.

STOSIK LEWY:

7. "Niepokój" Maggie Stiefvater -  Irenko? Kiedy zabieramy się za czytanie całości tego cyklu?
8. "Prawdziwy cud" Nicholas Sparks - Uwielbiam książki tego autora, więc i ta musiała zasilić moje półki. Zastanawiam się tylko, dlaczego Albatros aż tak kombinuje z ich okładkami. Co pojawia się dodruk, to poszczególne powieści posiadają coraz to nowsze szaty graficzne.
9. "Płacz niemymi łzami" Joe Peters - Jakiś czas temu zauważyłam nową serię, która od jakiegoś czasu ukazuje się pod patronatem Wyd. Amber. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Oby jak najwięcej tego typu historii. Jeśli posiadacie coś z tej serii i chcielibyście się tego pozbyć - chętnie przyjmę!!!
10. i 11. "Aleja bzów" i "Szczęści pachnie bzem" Aleksandra Tyl - Kolejna autorka polecana przez Sabinę i inne Blogerki. W końcu uległam i już niedługo się za nie zabiorę.
12. i 13. "Uwięzieni w raju" Jennifer Barrie i "Wyprawa wzdłuż Amazonki" Ed Stafford - Nie ma to jak prawdziwe historie. 

Czy znaleźliście w tym stosiku coś dla siebie? A może czytaliście je już i chcielibyście podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami?

4. Konkurs na najciekawszą recenzję

Odkąd tylko założyłam bloga, publikuje swoje teksty na stronie Księgarni Internetowej Selkar.W dniu dzisiejszym dostałam od nich maila o następującej treści:

"Szanowna Pani Aleksandro

Z radością chciałbym poinformować o tym, że Pani recenzja książki "Kamieniarz
" Camilli Läckberg, została uznana przez redakcję księgarni selkar za recenzję miesiąca - czerwiec. 

W związku z tym, przesyłam Pani jednorazowy kod rabatowy wysokości 100 zł do wykorzystania w księgarni selkar.pl. Czas ważności kuponu to okres od 17 lipca 2012 roku do 31 sierpnia 2012 roku.

kod kuponu rabatowego: 
XXXXX   - przy składaniu zamówienia prosimy wpisać kod w odpowiednią rubrykę

Jeszcze raz gratuluję i w razie pytań udzielę odpowiedzi. 

Pozdrawiam
Adam Wiatkowski
koordynator e-marketingu"

Nie wyobrażacie sobie nawet mojej radości! Liczę na Wasze propozycje książek, które mogłabym zamówić w ramach zdobytego bonu. Osobiście nie mogę się zdecydować na nic konkretnego. Może dzięki Wam przeczytam książkę, która mile mnie zaskoczy?

niedziela, 15 kwietnia 2012

Michael Grant - Gone. Faza pierwsza : Niepokój

Na blogach książkowych miałam okazję przeczytać różne opinie na temat sagi Michaela Granta. Niektórzy spośród internautów byli nią oczarowani i z niecierpliwością oczekiwali kolejnych tomów. Inni zaś z ledwością wytrwali do końca lektury. Po rozważeniu wszystkich 'za' i 'przeciw' postanowiłam osobiście zbadać sprawę.
    
Początkowo podchodziłam do książki z lekkim dystansem. Miałam wrażenie, że została ona napisana dla typowej młodzieży i nie znajdę w niej niczego co mogłoby zainteresować moją osobę. Z czasem przekonałam się, że jest całkowicie inaczej. "Faza pierwsza: Niepokój" jest bowiem lekturą, w której nie zabraknie brutalności i przemocy, która momentami bywa aż nadto realistyczna. Nadchodzi dzień, w którym wszystkiego osoby powyżej piętnastego roku życia znikają, a w miasteczku pozostają jedynie nastolatkowie, uczniowie i niemowlęta. W jednej chwili telefony umilkły, a telewizja i internet przestały działać. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że z biegiem czasu zyskują oni niewyobrażalnie potężne i śmiercionośne moce. Nic więc dziwnego, że gdy zabrakło rodziców wśród wszystkich mieszkańców miasteczka zaczęło obowiązywać prawo silniejszego.

sobota, 24 marca 2012

John Flanagan - Zwiadowcy. Płonący Most

John Flanagan jest australijskim autorem, który już od najmłodszych lat, pragnął zostać pisarzem. Zanim jednak spełnił swoje największe marzenie, przyszło mu pracować w naprawdę wielu miejscach. Flanagan zaczął pisać "Zwiadowców" dla swego syna, Michaela, jednak to, co miało być opowieściami na dobranoc, szybko przerodziło się w cykl powieści.

"Płonący Most" przedstawia swoim czytelnikom dalsze losy Willa i jego przyjaciół. Tym razem muszą się oni udać do Celtii, by przekazać tamtejszemu królowi pismo, które zachęciłoby go do wzięcia udziału w walce przeciwko Morgarathowi. Na miejscu okazuje się jednak, że wysłannicy króla spóźnili się i na terytoriach Celtów, nie ma już ani jednej osoby. Od tej pory czeka ich wiele przygód i problemów, z którymi przyjdzie im się zmierzyć. Czy Gilanowi uda się dotrzeć do miejsca, w którym ukryli się potencjalni sprzymierzeńcy? Jakie niespodzianki szykują dla nich siły nieprzyjaciela? Do jakich wniosków dojdą Zwiadowcy, którzy w tym samym czasie przebywają z Harace'm?

sobota, 3 marca 2012

John Flanagan - Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu

Wiele dobrego słyszałam na temat cyklu napisanego przez Johna Flanagana. Na kilku blogach miałam okazję przeczytać pochlebne recenzje poszczególnych tomów serii, jednak dopiero rozmowa z bratem, który ostatnimi czasy stał się fanem "Zwiadowców", to pewnie nadal  tkwiłabym słodkiej nieświadomości.

"Ruiny Gorlandu" wprowadzają czytelnika w najtajniejsze zakątki świata, który zdominowany jest przez członków elitarnego bractwa. Przynależało do niego stosunkowo niewielu osób, a Will nigdy by się nie spodziewał, że zostanie mu zaproponowane szkolenie, które odmieni całe jego dotychczasowe życie. Pod okiem swojego Mistrza, chłopak uczy się wykorzystywać swoje ukryte umiejętności. Przyuczenie do nowej roli stanowią dla młodego mężczyzny, nie lada wyzwanie. Z biegiem czasu przyswaja się do roli, którą przyjdzie mu spełniać w nowej społeczności. Jakie tajemnice przyjdzie mu odkryć w trosce o dobro ludzi, których dane mu było poznać w sposób dość powierzchowny? O co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi?

piątek, 29 kwietnia 2011

Michael Grant - Gone. Faza Trzecia: Kłamstwa

Michael Grant to amerykański pisarz urodzony w 1943 roku. Wychowywany w wojskowej rodzinie, chodził do dziesięciu szkół w pięciu stanach, a także trzech szkół we Francji. Nawet jako dorosły nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej. Został pisarzem po części dlatego, że to jeden z nielicznych zawodów, które nie przeszkadzają w przemieszczaniu się. Opublikował jakieś sto pięćdziesiąt książek dla młodzieży pod jedenastoma nazwiskami.  Obecnie mieszka w Chapel Hill w Północnej Karolinie wraz z rodziną oraz zdecydowanie zbyt dużą ilością zwierząt.[1]

Na blogach książkowych miałam okazję przeczytać różne opinie na temat sagi Michaela Granta. Niektórzy spośród internautów byli nią oczarowani i z niecierpliwością oczekiwali kolejnych tomów. Inni zaś z ledwością wytrwali do końca lektury. Po rozważeniu wszystkich 'za' i 'przeciw' postanowiłam osobiście zbadać sprawę.

Przed pierwszym spotkaniem z tą serią miałam wrażenie, iż została ona napisana dla typowej młodzieży i nie znajdę w niej niczego, co mogłoby zainteresować moją osobę. Dopiero z czasem okazało się, że prawda wygląda zupełnie inaczej. Niepokój i Głód zrobiły na mnie bowiem piorunujące wrażenie. Po ich przeczytaniu żałowałam, że nie posiadam w domu kolejnych części tego cyklu i zapoznanie z nimi muszę odłożyć na czas bliżej nie określony. 

sobota, 19 lutego 2011

Konkurs z Jaguarem

Z tego co zauważyłam, to książki Thomasa E. Sniegoskiego cieszą się wielką popularnością wśród miłośników literatury. Sama niestety nie miałam okazji, by zagłębić się jakimkolwiek dziele tego autora, jednak mam nadzieję, że prędzej, czy później uda mi się to zmienić. Wraz z Wydawnictwem Jaguar zorganizować konkurs, w którym nagrodą będą trzy egzemplarze książki "Raj utracony" autorstwa Thomasa Sniegoski



Tym razem Wasze zadanie będzie polegało na napisaniu własnej wypowiedzi. Tradycyjnie podaję myśl przewodnią, na której należy oprzeć swoje dzieło:

Jak Waszym zdaniem miałoby wyglądać odzyskanie raju?

Na Wasze zgłoszenia oczekuję do  dnia 23.02  do godziny 23.59! Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu kilku następnych dni. Zwycięzców wyłoni komisja w składzie: 1 osoba z Wydawnictwa Jaguar oraz Ja - właścicielka bloga. Osoby, które nie posiadają własnego bloga proszone są o pozostawienie swojego maila.

czwartek, 6 stycznia 2011

Stosik 01/2011


Jakiś czas temu miałam okazję stać się członkiem strony, na której potencjalni Mole Książkowi mają okazję - i możliwość - wymienić się ze sobą swoimi dotychczasowymi zdobyczami. Oczywiście największe podziękowania należą się Sabinie i Izie, które wpadły na pomysł, by wspólnymi siłami utworzyć tego typu blog. Osobiście odwiedzam Targ z książkami niemalże codziennie i bardzo jestem zadowolona z panującej tam atmosfery, a także jakości wystawianych pozycji literackich. Mam już za sobą już kilka udanych transakcji i liczę z niecierpliwością oczekuję na kolejne!

Powyższy stos przedstawia książki, które trafiły na Lenową półkę za sprawą wymian na - wspomnianym wyżej - Targu z książkami:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy