Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 maja 2013

Georg M. Oswald - Wśród wrogów

Podchodziłam do lektury tej książki z dość sporym entuzjazmem. Zapowiadała się ona dość intrygująco i choć niemieckie korzenie autora zaburzyły mi nieco wizję kryminałów wydawanych w tej serii, nie poddałam się i czym prędzej zabrałam się za poznanie historii, w którą bezpośrednio zostali zamieszani funkcjonariusze prawa. Byłam święcie przekonana, że od pozostałych tytułów ukazujących się pod szyldem Czarnej Serii będzie ją dzielić sto lat świetlnych. Niestety nie byłam pewna tego, czy spodoba mi się ona o wiele bardziej, czy też będę zmuszona zaliczyć ją do największych gniotów tego roku. Miałam to odczuć na swojej skórze już niebawem i choć nieco obawiałam się tego spotkania to przebiegło ono dość sprawnie i bez zgrzytów, które w jakikolwiek sposób utrudniłyby mi zapoznanie się z tą pozycją literacką. 

W Monachium dochodzi do mrożących krew w żyłach zamieszek. Wszystko za sprawą policjanta, który pod wpływem głodu narkotykowego, zadarł z bandą arabskich emigrantów i potrącił samochodem jednego z nich. Kesselowi i jego partnerowi grozi zawieszenie w wykonywaniu swojego zawodu, a także postawienie ewentualnych zarzutów. Diller robi wszystko, by w jakikolwiek sposób zatuszować ich udział w całym zajściu i choć uważa, że drugi z policjantów powinien odpowiedzieć za popełnione czyny to przyjaźń, którą obdarzył go już wiele lat wcześniej, nie pozwala mu na pozostawienie go w potrzebie.

Georg M. Oswald rozpoczął tworzenie tej powieści w naprawdę wielkim stylu. Strasznie żałuję, że nie pozostało tak do samego końca lektury, ponieważ w obecnym stanie nadaję się ona tylko i wyłącznie do ponownej obróbki. Być może nie jest ona aż tak tragiczna i znajdzie ona swoich wyznawców wśród Moli Książkowych na całym świecie. Nie wątpiłam w to ani przez sekundę, jednak strasznie nie spodobał mi sposób autora na ukazanie czytelnikom osoby Kessela. Irytowała mnie ona niesamowicie i w zasadzie nie jestem pewna, czy byłabym w stanie kontynuować spotkanie z nim, gdyby okazało się, że niemiecki pisarz zdecydował się na kontynuowanie tej pozycji literackiej. Powiem szczerze, że czytałam już kilka innych książek i w niemalże każdej z niej motyw osoby uzależnionej od narkotyków został mi przedstawiony o niebo lepiej. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że w tej publikacji nie był on aż tak ważny, a sam autor wolał skupić się na wątku kryminalnym. Czy mu się to udało? Obawiam się, że chyba jednak nie do końca. Przede wszystkim zabrakło mi w tym wszystkim emocji, które skłoniłyby mnie do przeżywania poszczególnych wydarzeń wspólnie z bohaterami tej powieści. Tymczasem każdy żył sobie własnym życiem, a losy poszczególnych postaci łączyły się z sobą niezwykle rzadko.

Mylący okazał się również sam opis lektury, który kusi potencjalnych czytelników do zapoznania się z "Wśród wrogów". Niestety nieco różni się od treści właściwej tej książkę i na dobrą sprawę proponowałabym go w ogóle nie czytać. W innym przypadku narażeni jesteście na ogromne rozczarowanie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że spodziewałam się wielu emocji i napięcia, które miało się ściśle wiązać z faktem, że sprawcami całego zamieszania są funkcjonariusze prawa, którzy muszę zrobić wszystko co w ich mocy, by prawda nie ujrzała światła dziennego. W praktyce okazało się to dziecinnie proste i nawet osoba, która była przekonana o ich winie, nie mogła z tą wiedzą wiele zrobić. Jeśli zaś chodzi o rzeczy czysto techniczne, to powiem Wam, że całość utworu została napisana dość sprawnym językiem, który idealnie pasuje do klimatu stworzonego przez Georga M. Oswalda. Co prawda na samym początku było mi dość trudno wczytać się poznawaną pozycję literacką, jednak z czasem przyzwyczaiłam się do stylu autora i reszta poszła już z górki. "Wśród wrogów" chciałabym polecić miłośnikom tego typu literatury. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że odnajdziecie w niej to co najbardziej sobie cenicie w trakcie spotkań z kryminałami. Odradzałabym jednak czytanie tej powieści osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z tym gatunkiem. Niestety nie jest on do tego odpowiedni.

Wyd. Czarna Owca, kwiecień 2013
ISBN: 978-83-7554-598-2
Liczba stron: 258
Ocena: 6/10

niedziela, 12 maja 2013

Cornelia Funke - Reckless. Nieustraszony

Po udanym spotkaniu z "Kamiennym ciałem" czym prędzej zabrałam się za kontynuowanie serii, która niespodziewanie znalazła sobie stałe miejsce w moim sercu. Wiedziałam już mniej więcej czego mogę się spodziewać po książkach, których autorką jest Cornelia Funke. Nie uchroniło mnie to jednak przed swojego rodzaju tremą i obawami, które towarzyszą mi ilekroć sięgam po jakąś serię. Wielokrotnie okazywały się one nieuzasadnione i śmiałam się z nich w trakcie czytania kilkunastu powieści, które z pewnością mogłabym zaliczyć do tej grupy, ale taka już jestem i nic nie jestem w stanie na to poradzić. Najważniejsze, że się nie poddaje i zapartym tchem sięgam po kolejne publikacje, które cierpliwie na to czekają.

Przed Jakubie Reckless kolejne niebezpieczne zadanie. Tym razem zmuszony on jest do znalezienia antidotum, które uchroni go przed zbliżającą się nieuchronnie śmiercią. Wszystko za sprawą klątwy, która została przez niego rzucona przez Czerwoną Nimfę. Umieściła ona bowiem w sercu chłopaka ćmę, której ugryzienia powodują, że stopniowo zapomina poszczególnych liter imienia. Zaczyna się wyścig z czasem, a jedyną nadzieją głównego bohatera jest odnalezienie legendarnej kuszy, której strzał jest w stanie ożywić zmarłego. Czy Jakubowi uda się osiągnąć upragniony cel? Czy będzie w stanie dotrzeć do broni zanim wejdzie ona w posiadanie osób, którym należy na tym w równie dużym stopniu? Jak dalej potoczą się jego losu? Czy Lisica pomoże swojemu przyjacielowi w walce o przetrwanie?

Całość powieści czyta się naprawdę przyjemnie i muszę przyznać, że aż szkoda mi było się z nią rozstawać Cornelia Funke po raz kolejny uraczyła swoich czytelników podróżą do niezwykłego świata, który pełny jest niebezpiecznych zwrotów akcji i to one nadały tej książce jeszcze większego uroku i znaczenia. Podobnie zresztą jest z wplatanymi przez nią co rusz baśniami, które znane są Molom Książkowych od najmłodszych lat ich życia. Dzięki temu ta pozycja literacka staje się coraz bardziej interesująca i nie ma nawet szans na to, by kiedykolwiek mogłaby się nam ona znudzić. Jestem pełna podziwu dla wyobraźni niemieckiej pisarki i poniekąd jej tego zazdroszczę. Czas spędzony ze stworzoną przez nią powieścią sprawił, że z jeszcze większym sentymentem zaczęłam spoglądać na opowieści, które przed laty były mi czytane przez moich rodziców i już teraz wiem, że jeszcze do nich powrócę. Poniekąd zmieniło się moje nastawienie do nich i wiem, że w chwili obecnej spojrzałabym na nie zupełnie inaczej i być może doszłabym do jeszcze wartościowszych wniosków. Przez chwilę poczułam się tak, jakbym po raz kolejny miała do czynienia z twórczością Riodana i jego sposobem na ukazanie czytelnikom mitologii. Oczywiście te dwa cykle różnią się od siebie diametralnie i nie ma nawet mowy o możliwości porównywania ich do siebie, jednak samo wplatanie do swoich powieści motywów, które są już powszechnie znane, okazało się dla tych pisarzy strzałem w dziesiątkę.

"Nieustraszonego" chciałabym polecić osobom, które do tej pory nie miały jeszcze styczności z książkami tworzonymi przez niemiecką autorką. Jestem pewna, że każdy z nas odnajdzie w tym utworze coś dla siebie.  Mam nadzieję, że przypomni Wam ona opowieści z dzieciństwa i sprawi, że jako dorośli ludzie będziecie do nich wielokrotnie wracać. Dodatkowym plusem tego utworu są również ilustracje, które na potrzeby tej książki zostały naszkicowane przez samą Cornelię Funke. Muszę przyznać, że dość trafnie odzwierciedlają one klimat tej pozycji literackiej i mogłabym je podziwiać bez końca. Jedyne co mi się trochę nie spodobało w tej pozycji literackiej to fakt, że autorka aż za nadto starała się zawrzeć w tym tomie streszczenie tego co zostało przez nią opisane w "Kamiennym ciele". Jak dla mnie było tego nieco za dużo, ponieważ wspomniane wydarzenia były mi doskonale zdane, a mam wrażenie, że przez to wiele osób nie zacznie swojej przygody z tą serią od pierwszej części. Powiem szczerze, że autorka zadbała o to, by nie było to nawet koniecznie, a wielka szkoda. Taki zabieg stanowi również spore ułatwienie dla czytelników, którzy pierwsze swoje spotkanie z "Reckless" odbyli wiele miesięcy temu i przez ten czas ich wyobrażenie o tym dziele pokryła dość obfita warstwa kurzu. Dzięki krótkiemu przypomnieniu tamtej fabuły, nie muszą oni robić tego na własną rękę. Myślę, że każdy z nas powinien wyrobić sobie własne zdanie na temat tej  książki. Osobiście gorąco Wam ją polecam!!!

Wydawnictwo Egmont, kwiecień 2013
ISBN: 978-83-237-5655-2
Liczba stron: 472
Ocena: 7/10

piątek, 10 maja 2013

Cornelia Funke - Reckless. Kamienne ciało

Na temat twórczości Cornelii Funke słyszałam naprawdę wiele dobrego i już nie mogłam doczekać się chwili, w której dane mi będzie przekonać się o jej fenomenie na własnej skórze. Gdy tylko powróciła mi chęć na czytanie wiedziałam, że kolejną książką, która znajdzie się na mojej tapecie będzie powieść napisana przez niemiecką pisarkę i zarazem twórcę wielu utworów, które cieszą się dość sporym powodzeniem wśród polskich czytelników. Żałuję trochę, że zdobiąca treść okładka, znacznie lepiej prezentuje się na zdjęciach, niż ma to miejsce w otaczającej nas rzeczywistości. Nie jest to jednak najważniejsze i dlatego właśnie mój zapał nie zgasł i czym prędzej zabrałam się za poznawanie historii, która już na samym wstępie zapowiadała się naprawdę fajnie. 

"Kamienne ciało" ukazuje swoim czytelnikom historię Jakuba Recklessa, który jako kilkuletni chłopiec odkrył tajemnice lustra znajdującego się w prywatnym gabinecie jego ojca. To właśnie ono pozwala mu zapomnieć o ogarniającym go zewsząd bólu i stracie. Zwierciadło umożliwia bohaterowi podróże po zupełnie innym świecie i to właśnie ono sprawia, że choć na chwile dane mu jest poczuć się potrzebnym i nieco mniej samotnym. Pewnego dnia do świata baśni trafia również młodszy brat Jakuba, Will. Od tej pory chłopiec będzie musiał zmierzyć się z czasem, który pozostał mu do ocalenia osoby, która znaczyła dla niego naprawdę wiele. Jakie przeciwności losu będą na niego czekały w trakcie niekończącej się walki o życie brata?

Muszę przyznać, że nigdy nie byłam zwolenniczką baśni. W swoim życiu poznałam ich trochę, jednak chyba żadna nie przypadła mi do gustu do tego stopnia, że z czystym sumieniem mogłabym ją polecić osobom, które nie są przekonani do tego typu literatury. Zdaję sobie sprawę z tego, że nikt nie może równać się z geniuszem Andersena, czy też braci Grimm, jednak Cornelia Funke posiada w sobie ogromny potencjał, który sprawia, że nie mamy ochoty na oderwanie się od tej lektury. Zostałam wręcz zauroczona stworzonym przez nią światem i choć czasami wydawało mi się, że niektóre kwestie mogłyby zostać nieco bardziej wytłumaczone, niż miało to miejsce w tej powieści. Nie każdy z nas ma bowiem możliwość szybkiego odnajdowania się w nowych sceneriach, a już na pewno nie tych, które znacznie różnią się od otaczającej nas rzeczywistości. Myślę również, że o wiele przyjemniej jest nam obcować z powieściami, które nie mają przed nami żadnych barier, a mimo to są w stanie nas mile zaskoczyć. Nie mniej jednak pierwszy tom "Reckless" uważam za jak najbardziej udany i cieszę się, że po jego zakończeniu, niemalże od razu mogłam się zagłębić w kontynuacji tego cyklu. Nie mieć go teraz przy sobie byłoby dla mnie ogromną karą i najprawdopodobniej zamknęłabym się w sobie na bardzo długi czas!

Powieść stworzona przez niemiecką pisarkę to nie tylko historia chłopca, który dzięki magicznemu przedmiotowi był w stanie przenieść się do fantastycznego świata. Obcowanie z postaciami rodem z bajek stanowiło dla młodego bohatera swojego rodzaju pogoń w poszukiwaniu własnego ja, które w jego przypadku zostało  mocno zachwiane. Wbrew pozorom podróże wgłąb lustra nie uchroniły Jakuba przed doświadczeniem wielu nieprzyjemnych sytuacji, które zaczęły wpływać na jego postępowanie w niektórych sytuacjach i samą osobowość. Szukanie pomocy dla młodszego brata sprawiło, że Reckless zaczął dorastać,  a dzięki tej książce staliśmy się naocznymi świadkami tego procesu. Mam wrażenie, że także i my jesteśmy w stanie wynieść z tego utworu wskazówki, które są w stanie nam pomóc w naszym życiu. Każdy z nas posiada swoje problemy i choć nie zawsze jesteśmy w potrafimy sobie z nimi poradzić, to ta książka pokazuje nam, że nie należy się poddawać. Musimy nauczyć się walki o własne szczęście, a także o swoją rodzinę, która powinna być dla nas najważniejsza. Zdaję sobie sprawię z tego, że nie zawsze bywa to proste i przyjemne, jednak niejednokrotnie cel uświęca środki i takie podejście winno być dla nas wystarczającą motywacją do niezałamywania się. Dlatego uważam, że "Kamienne ciało" idealnie nadaje się do czytania dla osób, które czują się samotne i pozbawione jakichkolwiek bodźców, które mogłyby stać się dla nich przeszkodą w dążeniu do postawionych sobie wysoko poprzeczek. Cornelia Funke posługuje się naprawdę fajnym style, który dodatkowo motywuje nas do zapoznania się tym utworem. 

Wydawnictwo Egmont, marzec 2012
ISBN: 978-83-237-3566-3
Liczba stron: 350
Ocena: 7/10

czwartek, 10 stycznia 2013

Kathrin Schrocke - Freak City

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wyglądałoby Wasze życie, gdyby nagle odebrano nam słuch? W jaki sposób komunikowalibyśmy się z innymi ludźmi? Czy bylibyśmy w stanie normalnie funkcjonować?

Mija czas, a ja w dalszym ciągu nie jestem w stanie zebrać myśli, które kłębią się w mojej głowie już od kilku dni. Byłam strasznie ciekawa tej książki i nie mogłam doczekać się chwili, w której wreszcie znajdzie się w moich rękach. Zdawałam sobie sprawę z tego, że zapamiętam ją już na zawsze i choć podchodziłam do niej z lekką rezerwę, żałuję, że spotkanie z nią okazało się stanowczo zbyt krótkie.

Piętnastoletni Mika nie potrafi poradzić sobie z odejściem ukochanej dziewczyny. W dalszym ciągu ma nadzieję, że zechce ona do niego wrócić i tak pozostanie przez kilka następnych lat. Niespodziewana wizyta w pubie obsługiwanym przez osoby niewidome i podsłuchana rozmowa Sandry z jej koleżankami sprawiła, że nastolatek dość spontanicznie podejmuje decyzję o zapisaniu się na kurs języka migowego. Wakacyjne zajęcie obfituje w poznanie Lei, która z każdą kolejną chwilą wydaje się chłopakowi coraz bardziej intrygująca. Czy Mice uda się nawiązać z nią lepszy kontakt? Jakie tajemnice kryje przez wszystkimi nastolatka? Co wspólnego z całą sytuacją będzie miała Sandra?

niedziela, 2 grudnia 2012

Eva Voller - Magiczna gondola

Nienawidzę uczucia, które nie pozwala mi na złożenie w całość chociażby kilku zdań. Tego typu sytuacje zdarzają się coraz częściej i muszę przyznać, że mam ich serdecznie dosyć. Bardzo chciałabym przysiąść do pisania opinii na temat książek bez zakłóceń, które niezwykle skutecznie wybijają mnie z wypracowanego na przestrzeni lat, rytmu. Omawiana w dniu dzisiejszym pozycja literacka również sprawiła mi takiego psikusa, a ponadto mile mnie zaskoczyła i sprawiła, że spędziłam długie godziny w towarzystwie ludzi, którzy wywołali we mnie wiele emocji, które niewątpliwie miały wpływ na odbiór tej lektury.

"Magiczna gondola" opowiada czytelnikom historię siedemnastoletniej Anny, która zdecydowała się spędzić swoje wakacje w słonecznej Wenecji. To właśnie ona skłoniła nastolatkę do spędzenia kilku tygodni z rodzicami, którzy nie należeli w tej kwestii do najlepszych towarzyszy. Dziewczyna nigdy by się nie spodziewała, że niezbyt atrakcyjny pobyt za granicą przerodzi się w niezwykłą przygodę, która raz na zawsze odmieni jej dotychczasowe życie. Jakim cudem znalazła się w Wenecji czerwona gondola? Jakie tajemnice kryje ona przed ludźmi, którym dane jest wsiąść na jej pokład? Czy Annie uda się odnaleźć w nowej rzeczywistości?

wtorek, 13 listopada 2012

Kerstin Gier - Zieleń Szmaragdu

Jeszcze nie tak dawno zagłębiałam się w "Czerwieni Rubinu", a dosłownie przed chwilą zakończyłam swoje spotkanie z ostatnim tomem "Trylogii Czasu". Muszę przyznać, że stosunkowo ciężko wyszło mi pożegnanie z Gwendolyn, Gideonem i całą resztą wesołej ferajny. Czas spędzony w ich towarzystwie mogę uznać za w pełni udany i wielka szkoda, że niemiecka autorka nie pomyślała o wymyśleniu dla swoich bohaterów kolejnych przygód. Zacznijmy jednak od samego początku tych rozważań.

Gwen nie jest w stanie poradzić sobie ze zniewagą jakiej doświadczyła ze strony ukochanego. W dalszym ciągu nie może uwierzyć w kłamstwa, którymi raczył ją od samego początku ich znajomości. Mniej więcej w tym samym czasie, główna bohaterka zaczyna odkrywać prawdę, która ma ścisły związek z chronografem, podróżnikami w czasie, a także hrabią de Saint Germain. Główna bohaterka ma coraz większą ochotę zaczerpnąć rady w tej kwestii u Lucy i Paula, którzy zmuszeni są do życia ciągłym w ukryciu. Nie przeszkadza im to jednak w prowadzeniu działań, których zadaniem jest obrona kamienia filozoficznego. Czy głównym bohaterom uda się przeciwstawić swoim wrogom? Czy odkrycie prawdy pomoże Gideonowi w podjęciu słusznej decyzji? Czy nastolatka odkryje prawdę na temat swojego pochodzenia? Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim niejaki Rafael?

wtorek, 30 października 2012

Kerstin Gier - Błękit Szafiru

Dawno nie czytałam tak rewelacyjnej książki. Zarwałam dla niej połowę nocy, a już niebawem zabieram się za jej kontynuację. Jak dobrze, że poniedziałek jest dniem wolnym od zajęć i będę mogła odespać czas, który tak aktywnie spędziłam w towarzystwie Gwendolyn i jej przyjaciół. Muszę przyznać, ze dość dawno nie miałam do czynienia z powieścią, która w tak sugestywny sposób wpłynęłaby na mój stosunek do otaczającego mnie świata. Doszłam do wniosku, że niektórzy ludzie bywają strasznie zawistni i nie interesują ich uczucia innych. Chciwość i niesprawiedliwość są bowiem w cenie, więc albo będziemy z tym walczyć, albo zamilkniemy na wiek wieków...

"Błękit Szafiru" to kontynuacja bestsellerowej powieści pt.: "Czerwień Rubinu", która rozkochała w sobie serca milionów czytelników. Gwendolyn w dalszym ciągu nie może się przyzwyczaić do funkcji, którą przyszło jej sprawować dzięki swoim magicznym zdolnościom. Osoby zamieszane w pomoc hrabiemu de Saint Germain, wydają się być dumni z misji jaką przyszło im przeprowadzić i mają nadzieję na rychłe jej zakończenie. W tym celu pragną również schwytać Lucy i Paula, którzy kilkanaście lat wcześniej uwolnili się spod wpływu swoich rodzin i zbiegli z miejsca zdarzenia wraz z chronografem. Od tego czasu uważani są oni za zdrajców, którzy nie chcą dopuścić do tego, aby krew wszystkich podróżników została zgromadzona w jednym miejscu. Czy Gwendolyn i jej przyjaciołom uda się poznać prawdę? Jakie stosunki łączą ją z przystojnym Gideonem? Jak potoczą się ich losy?

sobota, 20 października 2012

Kerstin Gier - Czerwień rubinu

W zasadzie mogłabym wszystko zrzucić na jedną osobę. W końcu to ona zachęciła mnie do sięgnięcia po "Trylogię czasu" i w ostateczności, sama mi ją sprezentowała. Fajnie jest odnaleźć w swoim życiu osobę, która w pełni podziela nasze pasje i zarazem, doskonale wyczuwa nasze potrzebny, nastroje i niedoskonałości.

Gwendolyn to szesnastoletnia dziewczyna, która po śmierci ojca, wraz z bliskimi, przeprowadziła się do domu swoich przodków. To właśnie w nim zaczyna odkrywać tajemnice, które od pokoleń skrywane są przez członków jej najbliższej rodziny. Co prawda robi w wielkiej konspiracji przez całym światem, ale trzeba przyznać, że wychodzi jej to nie najgorzej. Niestety informacje na temat podróży w czasie wydają się być ściśle tajne i nikt nieupoważniony nie ma prawa się o nich dowiedzieć. Podobny zakaz dotyczy również głównej bohaterki, która ze wszelkich sił stara się dowiedzieć na ten temat czegoś więcej. Nie pomaga jej w tym nawet fakt, iż mieszka pod jednym dachem z nosicielką genu, która przy okazji jest również siostrą cioteczną Gwen. To właśnie ją przygotowywano do współuczestnictwa w tajnej misji, od której miało zależeć naprawdę wiele. Tymczasem to z Gwendolyn zaczyna się dziać coś niepokojącego. Czy powracające nudności i zawroty głowy będą miały jakiś związek z wielopokoleniową tradycją? Czy wielki geniusz Izaaka Newtona mógł się mylić? Do jakich wniosków dojdzie nastoletnia bohaterka?

sobota, 2 lipca 2011

Bettina Belitz - Pożeracz snów

"Pożeracz snów" jest pierwszą - wydaną w Polsce - książką, która została napisana przez niemiecką autorkę Bettinę Belitz. Zanim jednak sięgnęłam po lekturę tej powieści, to dosyć długo zastanawiałam się nad tym, czy aby na pewno powinnam zabrać się za jej czytanie. Znalazłam bowiem w sieci mnóstwo opinii na jej temat. Większość z nich była niezwykle kuszących i wręcz nakazywała mi podjąć wyzwanie, inne zaś tego stanowczo odradzały. Dopiero recenzja napisana przez Kalio utwierdziła mnie w przekonaniu, że jeśli nie podejmę tego ryzyka, to nigdy nie dowiem się, jak to będzie w moim przypadku.

Elizabeth Sturm jest zwyczajną nastolatką, która wraz z rodzicami przenosi się z zaludnionej Koloni na wieś w lasach Westerwaldu. W nowym miejscu dziewczyna czuje się bardzo zagubiona i samotna. Mimo szczerych chęci nie potrafi się odnaleźć w nowym miejscu, a co za tym idzie - strasznie tęskni za swoimi przyjaciółkami. Wszystko do czasu, gdy w życiu głównej bohaterki pojawia się tajemniczy mężczyzna, który ratuje ją podczas trwania burzy. Z biegiem czasu okazuje się, że owy nieznajomy skrywa w sobie jakąś tajemnicę. Mimo to, że Ellie odczuwa strach przebywając w towarzystwie Colina, to nie jest w stanie odmówić sobie kolejnych spotkań z nim. To właśnie one dodają jej sił i sprawiają, że jej życie nie jest tak beznadziejne, jakby się wydawać  mogło...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy