Carlos Ruiz Zafon jest wybitnym hiszpańskim autorem, którego cenią sobie czytelnicy na całym świecie. Osobiście sięgnęłam po jego twórczość dzięki rodzicom, którzy zakupili mi jedną z jego powieści na święta Bożego Narodzenia. Już wtedy wiedziałam, że odegra on w moim życiu ogromną rolę. Stało się tak za sprawą utworów, z którymi dane mi było obcować w ciągu kilku ostatnich lat. Na mojej półce pozostał jedynie "Cień wiatru" i "Gra Anioła", których strasznie się obawiałam. Z różnych źródeł słyszałam na ich temat wiele sprzecznych opinii, a gabaryty każdej z nich dodatkowo mnie zaniepokoiły. Dopiero, gdy do mojego domu trafił "Więzień nieba", przełamałam się i czym prędzej rozpoczęłam lekturę książki, która skłoniła mnie do wielu przemyśleń.
Daniel Sempere to dwudziestokilkuletni mężczyzna, który wraz z ojcem i pomagającym im Ferminem, prowadzi niezbyt dobrze prosperującą księgarnie. Los bohaterów wydaje się być przesądzony, aż tu nagle w ich lokalu pojawia się tajemniczy gość. Z spośród wszystkich zbiorów jakimi dysponują, pragnie on zakupić najdroższe wydanie książki "Hrabia Monte Christo" Aleksandra Dumas, które pragnie przekazać Ferminowi Romero de Torres. Zaintrygowany zachowaniem swojego klienta, Daniel postanawia się ruszyć jego śladem i dowiedzieć się na jego temat czegoś wiedzieć...




