Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Świat po Wybuchu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Świat po Wybuchu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Julianna Baggott - Nowy Przywódca

Partridge uciekł spod Kopuły, by odnaleźć swoją ukochaną matkę.  W tym celu postanawia dołączyć do grupy Wyrzutków, którzy zostali oszpeceni przez jego ojca, który okazał się odpowiedzialny za Wybuch. Główni bohaterowie zrobią wszystko, by znaleźć składniki potrzebne do stworzenia antidotum, które uchroni ludzi poddanych kodowaniu przed wiążącymi się z nim, skutkami ubocznymi. W tym samym czasie ojciec chłopaka szuka sposoby, by sprowadzić do domu swojego syna. Ma mu on posłużyć do wykonania własnego planu i jest niemalże pewny, że bez większego problemu będzie w stanie tego dokonać. Nadchodzi czas podjęcia ważnych decyzji. Czy bohaterowie postawią wszystko na jedną kartę i uda im się wykonać swój plan? Z jakimi przeciwnościami losu zmierzą się w drodze do osiągnięcia upragnionego celu?

O ile pierwszy tom tej serii mnie zachwycił to tym razem zabrakło mi słów, by w pełni opisać emocje, które towarzyszyły mi bezpośrednio po zakończeniu lektury tej książki. Nigdy bym się nie spodziewała, że spotkam na swojej drodze powieść dla młodzieży, która poprzez swoją treść okaże się o wiele bardziej przerażająca, niż uwielbiane przeze mnie utwory Jacka Ketchuma. Chyba nigdy nie przywyknę do okrucieństw, które ludzie wyrządzają sobie nawzajem. Jak dla mnie są one najlepszym dowodem na to, że nie jesteśmy do końca przystosowani do tworzenia prawdziwego świata i musimy popracować nad swoją życzliwością, tolerancją i dobrocią. Dopiero wtedy będziemy mogli mówić o pełnowartościowym świecie, który w dużej mierze oparty został na dążeniu do poprawy życia każdego z jego mieszkańców.

Julianna Baggott stworzyła powieść, która zostanie przeze mnie zapamiętana na bardzo długie lata. To niesamowite jak ogromny ładunek może posiadać książka i jaki może to mieć wpływ na czytelników, którzy decydują się na spotkanie z jej treścią. Nigdy bym się nie spodziewała, że nie będę w stanie oderwać się od tego utworu i zrobię wszystko co w mojej mocy, by jak najszybciej sięgnąć po kolejną publikację tej autorki. Zdaję sobie sprawę z tego, że w chwili obecnej jest to niemożliwe, jednak już teraz wiem, że gdy nadejdzie ta wiekopomna chwila, udam się do pobliskiej księgarni i dokonam zakupu, który pozwoli mi na spędzenie kolejnych godzin w naprawdę doborowym towarzystwie. W moim odczuciu amerykańska autorka spisała się na medal i strasznie żałuję, że pisane przez nią historię pochłania się w trybie niemalże natychmiastowym. Niewątpliwym plusem tej publikacji są liczne zwroty akcji, które dodatkowo zachęcają nas do zapoznania się z przygodami bohaterów tego utworu.

Jestem bardzo dumna z autorki, która zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę i ukazała swoim odbiorcom minusy świata przyszłości. Nikt z nas tak naprawdę nie wie co może spotkać nas za dziesięć, dwadzieścia, czy też pięćdziesiąt lat. Cieszę się, że Julianna Baggott postawiła wszystko na jedną kartę i oszczędziła nam lukru, który dane nam jest obserwować w większości powieści dla młodzieży. Muszę przyznać, że jest to dla mnie miła odmiana i z tego właśnie powodu, chciałabym polecić "Nowego Przywódce" wszystkim tym, którzy mają ochotę na spotkanie z niebanalną historią, która pozostanie w naszych sercach na bardzo długi czas. Jestem strasznie ciekawa innych opinii na temat tej pozycji literackiej.

Wydawnictwo Egmont, maj 2013
ISBN: 978-83-237-5250-9
Liczba stron: 560
Ocena: 9/10

czwartek, 9 maja 2013

Julianna Baggott - Nowa Ziemia

Od kilku dni posiadam czytelniczy przestój i ilekroć sięgam po jakąkolwiek książkę, odkładam ją z powrotem na półkę nie przeczytawszy nawet kilkudziesięciu stron. Wieczorny plan zajęć na uczelni nie sprzyja mojemu maniactwu i zrobiłabym naprawdę wiele dla chwili wytchnienia. Wtedy właśnie postanowiłam spróbować swoich sił z twórczością amerykańskiej pisarki, Julianny Baggott. Nie zachęcała mnie ona do siebie swoim wyglądam, zaintrygowana opisem i dość ciekawie zapowiadającą się lekturą, czym prędzej zabrałam się za zapoznawanie się z powieścią o tym, jak przypuszczalnie mógłby wyglądać nasz świat w przyszłości. Owa decyzja okazała się dla mnie strzałem w dziesiątkę i dzięki niej powróciłam do tego co najbardziej lubię.

Mieszkańcy Ziemi stali się świadkami ogromnych zmian, które zniosły za sobą pojawiające się zewsząd eksplozje. Nie dla każdego z ludzi znalazło się bezpieczne miejsce, które mogłoby im umożliwić w miarę normalne życie. Spora część społeczeństwa stała się jednak ofiarami krwiożerczego kataklizmu i od tej pory musieli nauczyć się egzystować niesprzyjających do tego warunkach. Spustoszenie świata sprawiło, że osoby znajdujące się poza Kopulą zostali również pozbawieni urody, która została zastąpiona licznymi znamionami po oparzeniach, a także bliznami, które już nigdy ich nie opuszczą. Czy nastoletniej Pressii uda się spełnić swoje największe marzenie? Czy będzie w stanie zapewnić lepszy byt sobie i swojemu schorowanemu dziadkowi?

"Nowa ziemia" to powieść, która bardzo mile mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się po niej zbyt wiele i starałam się traktować ją z pewnym dystansem. Na polskim rynku wydawniczym pojawia się cała masa podobnych pozycji literackich i obawiałam się, że w końcu trafiłam na trylogię, która nie sprosta moim oczekiwaniom i sprawi, że już nigdy więcej nie sięgnę po powieści utopijne. Na całe szczęście  ten moment jeszcze nie nadszedł i z nieukrywanym podekscytowaniem zabrałam się za kontynuowanie przygody, w której pierwsze skrzypce ogrywała Pressia, a także niezwykły młodzieniec o imieniu Partridge. Niemalże od samego początku podziwiałam ich charaktery i to, że za wszelką cenę starali się zmienić otaczającą ich rzeczywistości. Wielu z nas nie jest w stanie docenić tego co posiadamy i dość często pozwalamy sobie na narzekania, które dotyczą mało istotnych elementów naszej egzystencji. Rzadko kiedy myślimy o ludziach z krajów trzeciego świata, którzy każdego dnia toczą nieustający bój z licznymi przeciwnościami losu. Dla nas może się to wydawać abstrakcyjne, jednak takie właśnie są dzisiejsze realia i dobrze by było o nich pamiętać ilekroć zaczniemy narzekać na brak przedmiotów, które są tylko i wyłącznie naszymi wymysłami, a nie warunkami, które pozwalają nam na przetrwanie w dzisiejszych realiach.

W moim odczuciu Julianna Baggott spisała się rewelacyjnie i cieszę się, że zdecydowałam się na poświęcenie odrobiny czasu na zapoznanie się ze stworzoną przez nią lekturą. Oczywiście zdarzały mi się również chwile zwątpienia i dane mi było zauważyć również jej ciemniejsze strony. Na samym początku przeszkadzał mi język, którym posługuje się amerykańska autorka i miałam wrażenie, że jest on nieco zbyt toporny. W końcu jednak stwierdziłam, że to nie w pisarce i jej stylu tkwił problem, a w moim przemęczeniu, które uniemożliwiało mi skupienie się na czymkolwiek. Ku mojemu zadowoleniu nie trwało to zbyt długo i potem poszło już jak z płatka. Nie mogę się doczekać kontynuacji tego cyklu i już teraz wiem, że zostanie ona przeczytana poza kolejnością. Mam nadzieję, że decyzja ta zaowocuje mile spędzonym wieczorem. Tymczasem chciałabym Was zachęcić do poświecenia odrobiny czasu powieści, która swoim pomysłem przypomina nieco inne trylogie, jednak jest i na swój sposób oryginalna. Obcując z "Nową Ziemią" nie będziecie mieli czasu na nudę i niewątpliwie pozostanie ona z Wami jeszcze na długi czas.

Wydawnictwo Egmont, maj 2012
ISBN: 978-83-237-5242-4
Liczba stron: 472
Ocena: 7/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy