Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja 2014. Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja 2014. Filia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 stycznia 2014

Magdalena Witkiewicz - Zamek z piasku

Minęło wiele miesięcy odkąd zdecydowałam się na nieco dłuższy odpoczynek od blogowego świata. Wielokrotnie zastanawiałam się nad przyszłością tego miejsca, jednak chyba dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że nie ma sensu robić niczego na siłę. Uwielbiam dzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami na temat przeczytanej lektury, zdaję jednak sobie sprawę z tego, że ilu na świecie ludzi, tyle różnych opinii pojawi się na różnego rodzaju forach. Zawsze wtedy w mojej głowie zapala się żaróweczka, która motywuje mnie do tego, bym z lekkim dystansem spojrzała na dopiero co poznaną lekturę. Wiadomo, że pierwsza ocena powstaje pod wpływem emocji, a dopiero potem do głosu zaczyna dochodzić zdrowy rozsądek, który podniesie lokatę książki, albo ją nieco zaniży. Niezwykle przyjemne jest również zapoznawanie się z kolejnymi pozycjami mając pełną świadomość, że są one pozytywnymi przerywnikami od nauki i życia osobistego. 

Weronika jest dwudziestokilkuletnią mężatką, która od zawsze pragnęła zostać tłumaczem literatury angielskiej. W swoim życiu posiada ona niemalże wszystko to co potrzebne jest przeciętnemu człowiekowi do pełni szczęścia. Problem zaczyna pojawiać się w chwili, gdy główna bohaterka i jej partner decydują się na spłodzenie potomka. Początkowo nieudane próby nie zniechęcają pary do dalszych starań, jednak z czasem zaczynają one prowadzić do niebezpiecznych kłótni, które zaczynają zagrażać ich wspólnej przyszłości. Jak dalej potoczą się losy Weroniki i Marka? Czy uda im się przetrwać próbę czasu, a może ich drogi się rozejdą?

Muszę przyznać, że Magdalena Witkiewicz ustawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko i choć nie wiadomo jak bardzo chciałabym napisać, że udało jej się osiągnąć kolejny sukces, to niestety nie mogę tego zrobić. Zgodzę się z tym, że całość utworu została napisana naprawdę fajnym stylem i pochłania się ją w ekspresowym tempie, jednak z całą pewnością zabrakło mi w niej obszernego wyczerpania tematu. Wychodzę bowiem z założenia, że jeśli się czegoś podejmujemy to powinniśmy to zrobić naprawdę dobrze. Jaki jest sens poruszania w powieści trudnego tematu jakim jest niepłodność i chęć posiadania dziecka, skoro zostaje on potraktowany jako instrument do osiągnięcia sukcesu i nic więcej? Podczas spotkania z tą powieścią, ani przez chwilę nie poczułam emocji, które umożliwiłyby mi wczucie się w sytuację głównej bohaterki. Zamiast tych uczuć otrzymałam ogromną dawkę obojętności, odrobinę desperacji i nic więcej! Nigdy nie wymagałam od pisarzy rzeczy niemożliwych, ale za każdym razem, gdy sięgam po tego typu utwory, chciałabym by osoby decydujące się na napisanie czegoś, dokładnie zapoznały się z literaturą przedmiotu na ten temat. Wielu czytelników zarzuca Jodi Picoult, że w każdej swojej powieści posługuje się ona jednym schematem, który obojętnie co by się nie działo, pozostaje niezmienny. Nikt jednak nie zwróci uwagi na to ile czasu amerykańska autorka poświęca na dokładne przestudiowanie problemów, z którymi borykają się bohaterowie jej książek. Myślę, że wtedy nie mielibyśmy do czynienia z tak wieloma nieporozumieniami, a polska literatura z pewnością stałaby na o wiele wyższym poziomie.

Nie twierdzę, że "Zamek z piasku" jest książką beznadziejną. Wydaje mi się, że gdyby tego typu słowa popłynęły z moich ust to byłoby to wielce niesprawiedliwie. W piękny sposób pokazuje ona bowiem, że niezwykle ważna w życiu jest umiejętność rozmowy z drugim człowiekiem. Na własnej skórze przekonała się o tym Weronika, która w swojej desperackiej walce o dziecko, zapomniała o ukochanym i jego uczuciach. Wydawać by się mogło, że kobieta odnajdzie spokój w ramionach mężczyzny, który wydawałby się być zupełnym przeciwieństwem Marka. Niestety los miał wobec niej zupełnie inne plany i musiało minąć sporo czasu, by wreszcie udało jej się żyć zgodnie z własną naturą. Całość utworu powinna zostać przez Magdalenę Witkiewicz o wiele bardziej dopracowana i wydaje mi się, że to nie podlega żadnej dyskusji. W końcowej fazie historia nabiera prawdziwego tempa i choć bardzo chciałabym napisać, że okazało się to mistrzowskim posunięciem, to w żadnym wypadku nie mogę tego uczynić. Chyba nigdy nie zrozumiem myślenia twórców, którzy wychodzą z założenia, że szybki zwrot akcji na końcu powieści jest czymś pożądanym przez czytelników. Nawet nie zdają sobie Oni sprawy z tego, jak wielką krzywdę sobie przez to czynią...

Ocena: 5/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy