Zabierając się za lekturę tej powieści byłam pełna obaw. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie wiedziałam czego powinnam się po niej spodziewać, ani jaka tematyka zostanie w niej poruszona. Od samego początku, czytelnicy trzymani są w niepewności, która wzbudza w nich jeszcze większą potrzebę przeczytania tego utworu. Zanim jednak zabierzecie się za czytanie tej książki, to należy uważnie przeczytać umowę, którą następnie podpisuje ketchupem - można również użyć własnej krwi, jednak jest to o wiele bardziej bolesne.
Kas i Max-Ernest to para przyjaciół i zarazem członkowie tajnej organizacji, która ma za zadanie walczyć ze złem. Po wydarzeniach mających miejsce w poprzednim tomie ich przygód, ciągle czekają na znak od przełożonego, który miał się do nich odezwać w sprawie tajnej misji i całkowitego przyjęcia nastolatków do Towarzystwa Acinmejat. Niespodziewanie jednak bohaterowie dostają się na statek nieprzyjaciela. Wrogowie żądają od nich odpowiedzi na nurtujące ich pytanie, a widząc, że dzieciaki nie są skore do rozmów, zamykają swoich zakładników w ciemnym pomieszczeniu, z którego trudno jest się wydostać. Na całe szczęście Kas i Ma-Ernest posiadają w sobie ogromną determinację i spryt. Dzięki temu udaje im się wyswobodzić z więzów i dotrzeć na pokład łodzi, która znajdowała się na otwartym morzu. Czy głównym bohaterom uda się osiągnąć swój cel? Jaka misja czeka ich po dotarciu na ląd? Do czego służy przedmiot, który udało im się wynieść z terytorium nieprzyjaciela?
