Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabio Volo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabio Volo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2013

Fabio Volo - Pierwsze światła poranka

Jakiś czas temu miałam przyjemność zapoznać się z inną publikacją Fabio Volo i muszę przyznać, że zachęciła mnie ona do dalszego obcowania z literaturą tworzoną przez włoskiego pisarza. "Jeszcze jeden dzień" zauroczył mnie swoją prostotą urokiem, który nie pozwolił mi na oderwanie się od tej książki zbyt szybko. Nic więc dziwnego, że na moim celowniku znalazł się najnowszy utwór tego pisarza. Zapowiadało się naprawdę imponująco i miałam nadzieję na spotkanie z kolejną pozycją literacką, która będzie w stanie powalić mnie na kolana. Czy ogarniające mnie oczekiwania zostały zaspokojone?

Elena osiągnęła w swoim życiu naprawdę wiele i mogłyby jej tego pozazdrościć tysiące kobiet na całym świecie. Do małżeństwa głównej bohaterki zaczęła się wkradać rutyna, która skutecznie ją dekoncentrowała i sprawiała, że przestała czuć się pewnie w swoim związku. Podczas jednegoz ze spotkań biznesowych Elena poznaje tajemniczego mężczyznę, który nieustannie obdarza ją przeszywającym wzrokiem. Początkowe obawy związane z nową znajomością i towarzyszącymi jej emocjami ewoluują w pełen namiętności romans. Trzydziestolatka wreszcie czuję się pożądana i nie może doczekać się kolejnych chwil, które dane jej będzie spełnić w towarzystwie swojego kochanka. Jak dalej potoczą się losy Eleny i osób z najbliższego otoczenia kobiety? Czy uda jej się uratować swoje małżeństwo, a może zdecyduje się na zostawienie męża i rozpoczęcie nowego życia u boku zupełnie innego mężczyzny?

Strasznie się rozczarowałam tą powieścią i strasznie żałuję, że zdecydowałam się ją dokończyć. Po Fabio Volo spodziewałam się naprawdę fajnych rzeczy, którym zabraknie co prawda odrobiny profesjonalizmu, ale które będą potrafiły poszczycić się czymś o wiele cenniejszym. Chodzi mi tu oczywiście o nieodparty urok i poczucie, że poznawana przez nas historia mogłaby przytrafić się każdemu z nas. W przypadku obcowania z lekturą powieści "Pierwsze światło poranka" zupełnie tego nie odczułam, a wręcz poczułam pewnego rodzaju niesmak. Całość utworu czytało mi się bardzo topornie i nie mogłam doczekać się w chwili, w której uda mi się dotrwać do ostatniej strony. Strasznie żałuję, że nie odnalazłam w niej bratniej duszy i jestem w pełni świadoma tego, że nie potrafiłam docenić prawdopodobnego piękna tej książki. Jak dla mnie zabrakło w niej kilku rzeczy, które sprawiłyby, że w przyszłości chciałabym do niej wracać. Fabio Volo pozbawił swoich czytelników uniesień, które towarzyszyły nam w trakcie poznawania historii bohaterów "Jeszcze jeden dzień". Powieści te różnią się od siebie diametralnie i jestem tym nieco zawiedziona. Oczywiście doceniam starania włoskiego pisarza w drodze ku perfekcji ale obawiam się, że tym razem mu to nie wyszło.

Po raz pierwszy zdarzyła mi się podobna sytuacja i muszę przyznać, że nie czuje się z tym komfortowo. Widać bowiem, że Fabio Volo włożył wiele pracy w napisanie tej książki, a warsztatu pisarskiego mogłoby mu pozazdrościć kilku innych autorów. Nie będę ukrywać, że z niecierpliwością oczekuję kolejnej publikacji, która uformuje we mnie opinię na temat jego twórczości. Mam nadzieję, że okaże się ona jak najbardziej pomyślna i nie będę musiała doświadczać tego co teraz. "Pierwsze światło poranka" dla jednych może wydawać się interesującą i pełną napięcia lekturą, która jest w stanie wzbudzić niezapomniane emocje. Osobiście uważam, że do ideału literatury jest jej naprawdę daleko i sięgacie po nią tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność. Nie chodzi tu oczywiście o wiek w którym się znajduje, ponieważ nie robię przytyków do sytuacji małżeńskiej  Eleny, a o same jej relacje ze swoim kochankiem. Jak na mój gust zostały przedstawione zbyt płytko, a i same relacje z Paolo zostały niemalże pominięte. Sama już nie wiem co powinnam o niej myśleć i czy kiedykolwiek znajdę w sobie tyle cierpliwości, aby na spokojnie podejść do życiowych perypetii tej kobiety. Nie ma sensu płakać na rozlanym mlekiem i wspominać książki, które naszym zdaniem nie należały do najbardziej udanych.

Wydawnictwo Muza, luty 2013
ISBN: 978-83-7758-314-2
Liczba stron: 208
Ocena: 5/10

wtorek, 28 sierpnia 2012

Fabio Volo - Jeszcze jeden dzień

Nie po raz pierwszy mam problem z zebraniem myśli, które kłębią się w mojej głowie tuż po przeczytaniu książki. Na dłuższą metę bywa to dość uciążliwe, jednak wychodzę z założenia, że nie warto się męczyć, a znacznie korzystniej jest zostawić coś na później. Tak właśnie było w przypadku powieści, której autorem jest wybitny włoski pisarz, o którym w Polsce zaczęło się mówić przed kilkoma tygodniami. Jaki są moje spostrzeżenia na temat twórczości Fabio Volo? Czy zauroczył mnie nastrój, który dane mi było poznać dzięki obcowaniu z tego typu literaturą?

"Jeszcze jeden dzień" to powieść, która opowiada swoim czytelnikom historię trzydziestoletniego mężczyzny. Niemalże na każdym kroku Giacomo wspomina o licznych związkach, które stanowiły w większości przelotne i zarazem krótkotrwałe romanse. Wszystko do momentu, w którym bohater zauważa w tramwaju tajemniczą niewiastę. Od tamtej pory kobieta staje się jego obsesją, którą pragnie spotykać jak najczęściej. Niestety brunet nie ma odwagi by rozpocząć znajomość i nie pozostaje mu nic innego, jak tylko napawać się widokiem ukochanej przez kilkanaście minut dziennie. Czy Giacomo uda się zdobyć ukochaną, a może to ona poczyni pierwsze kroki w budowaniu wspólnej przyszłości? Jak zakończy się historia tej dwójki? Czy Giacomo postawi na swoim i odnajdzie u boku trzydziestolatki szczęście, o którym marzył od bardzo dawna? Czy zbliżające się rozstanie sprawi, że zapomną o sobie, a może i nie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy