Muszę przyznać, że straszne polubiłam romanse, które wchodzą w skład serii Satine. Być może nie należą one do literatury wysokich lotów, jednak z całą pewnością są na tyle interesujące, by mogły nam służyć jako wdzięczne 'czasoumilacze'. Jest to niezwykle wygodne, gdy nasz organizm dopomina się o spędzenie odrobiny czasu z książką, ale nie jesteśmy w stanie skupić się na niczym ambitniejszym. Sięgając po tego typy utwory warto pamiętać, że najlepiej jest dawkować emocje, które wiążą się ściśle z przedstawianą przez danego autora fabułą. To prawda, że bywają one do bólu przewidywalne, ale czy to jest najważniejsze, jeśli mamy w planach się nieco zrelaksować?
"Zagubiony w czasie" to już kolejna powieść Nory Roberts, którą miałam okazję poznać w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Opowiada ona Molom Książkowych historię Liberty - dwudziestotrzyletniej kobiety, która postanowiła wziąć kilka dni urlopu od dość intensywnego życia zawodowego w wielkim mieście. W tym celu główna bohaterka przenosi się do domku letniskowego swoich rodziców, w którym nikt i nic nie będzie w stanie zburzyć ciszy, którą tak bardzo sobie wymarzyła. Niespodziewanie w jej domu pojawia się tajemniczy mężczyzna, którego udało jej się uratować z katastrofy lotniczej. Dziewczyna udziela Calebowi niezbędnej pomocy i niedługo potem zauważa, że czuje do niego coś o wiele więcej, niż zwykłą sympatię... Czy nieznajomy odwzajemni uczucia swojej wybawicielki?




