Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2015

Eric-Emmanuel Schmitt - Napój miłosny

Éric-Emmanuel Schmitt to mieszkający w Brukseli, francuski dramaturg, eseista oraz powieściopisarz, który pierwszą powieść napisał w wieku 11 lat. Ponadto mężczyzna ten ukończył jedną z przodujących francuskich uczelni humanistycznych, by dopiero w przyszłości odnieść sukces w branży wydawniczej, którego wszyscy moglibyśmy mu pozazdrościć. Książki tego autora przetłumaczono na 35 języków, a w 40 krajach świata wystawiane są sztuki, które na przestrzeni lat stanowiły bazę do tworzenia papierowych utworów o tych samych tytułach. 

"Napój miłośny" Erica-Emmanuela Schmitta to dość niepozorna książeczka, która liczy sobie niespełna sto stron i choć już pierwsze spotkanie z prozą tego autora dało mi nieźle do wiwatu, postanowiłam dać autorowi drugą szansę. Większość moich znajomych już od wielu lat zachwycała się twórczością francuskiego pisarza, licytując się przy tym, które z dzieł tego autora jest najlepsze. Przez cały ten czas dzielnie odpierałam wszelkie ataki przyjaciół w tym zakresie, a spotkanie z "Kiki van Beethoven" tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie należę do osób podążających za wszędobylską modą. Okazało się bowiem, że książka Schmitta wynudziła mnie do granic swoich możliwości i w sumie bliżej mi było do zakopania jej głęboko pod ziemią, niż do przekazania jej kolejnemu Molowi Ksiażkowemu. Dopiero po czterech latach nabrałam odwagi, by nabyć kolejną publikację jego autorstwa i zdecydować, czy jest sens sięgać po kolejne pozycje, czy też raz na zawsze odpuścić sobie twórczość uwielbianego przez społeczeństwo powieściopisarza. 

Długo zastanawiałam się, czy w tym konkretnym przypadku mogę pozwolić sobie na niestreszczanie fabuły tego utworu, jednak po przeanalizowaniu wszystkich "za" i "przeciw" uznałam, że będzie to jedyne słuszne rozwiązanie. Czymś niewyobrażalnie trudnym jest bowiem ukazanie w kilku niezobowiązujących zdaniach listów, które były wymieniane między dwójką bohaterów: kobietą i mężczyzną. W trakcie zapoznawania się z tą pozycją literacką zaczęłam się również zastanawiać nad tym, czy aby na pewno jestem zdrowa na umyśle, skoro po raz kolejny poczułam się oszukana przez Erica-Emmanuela Schmitta. "Napój miłośny" irytował mnie do granic swoich możliwości już od pierwszych stron. Nie odnalazłam w nim żadnej głębi, a co najwyżej słowne walki dwóch kogucików, którym nie wiadomo o co za bardzo chodzi. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że za chwilę mogę zostać zarzucona tysiącem komentarzy od "obrońców" francuskiego autora, a połowa z nich zawierać będzie mini wykład na temat geniuszu tego utworu, jednak ja wolę nazywać rzeczy po imieniu. W tej książce nie ma niczego interesującego i więcej emocji wywołało we mnie przeczytanie pierwszych tekstów kuzynki syna, aniżeli perypetie idealnej Luizy i również zachwycającego Adama. 

Teraz już wiem, że już nigdy więcej nie sięgnę po powieści tworzone przez Erica-Emmanuela Schmitta. W moim odczuciu jest to kompletna strata czasu, która pozbawiona jest jakichkolwiek przemyśleń. Listy pisane przez bohaterów spokojnie mogłabym porównać do nienauczonego studenta podczas egzaminu, tudzież jakiegokolwiek kolokwium zaliczeniowego. W końcu w większości przypadków taki osobnik będzie lać wodę na potęgę, a że nic wielkiego z tego wyniknie to zacznie nadrabiać formą. Dokładnie tak samo było w przypadku tej powieści, choć i całość narracji oraz doboru słownictwa pozostawiała wiele do życzenia. Na całe szczęście utwór ten był na tyle krótki, że nie zmarnowałam zbyt dużo czasu na zapoznanie się z nim. Oczywiście jest to tylko moje subiektywne zdanie i rozumiem, że innym osobom listy te mogą przypaść do gustu w stu procentach. Niestety w moim wypadku, urok twórczy francuskiego twórcy nie sprawdził się, choć to nie oznacza, że podziwiam go za całokształt jego niemałego dorobku. 

Moja ocena: 3/10


Recenzja została napisana we współpracy ze stroną niemabolu.pl. Znajdziecie na niej wiele darmowych materiałów, więc gorąco zachęcam Was do zajrzenia na nią w wolnej chwili. W dniu jutrzejszym natomiast na Recenzjach Leny możecie spodziewać się konkursu, w którym do wygrania będą interesujące nagrody.

niedziela, 19 maja 2013

Katarzyna Michalak - Bezdomna

Z twórczością Katarzyny Michalak bywa różnie. Niewątpliwie jest ona autorką, która z niezwykłą łatwością operuje słowem pisanym i posiada milion pomysłów na minutę. Taki stan rzeczy posiada swoje plusy i minusy, które rzutują na całościowy odbiór tworzonych przez nią powieści. Po dwóch niezbyt udanych spotkaniach z "Mistrzem" i "Sklepikiem z Niespodzianką. Lidką" nie byłam pewna, czy dobrze robię sięgając po najmłodszą córkę p. Michalak. Ciekawość jednak wzięła górę i po krótkim rozważeniu wszystkich za i przeciw, zabrałam się za czytanie książki, która dość mocno mną wstrząsnęła i sprawiła, że z chęcią bym się na kimś wyładowała. 

"Bezdomna" opowiada swoim czytelnikom historię kobiety, która wyszła za mąż jako młoda dziewczyna i od tamtego czasu, zmuszona była do bezgranicznego podporządkowania się innym. W końcu żadna z nas nie chciałaby pracować na męża, który nadaję się tylko i wyłącznie do ekscytującego i pełnego napięcia seksu, a pracę i dbanie o dobre samopoczucie żony odkłada na tor dalszy. Dzieje się tak do tego stopnia, że pewnego niezbyt entuzjastycznego dnia, okazuje się, że główna bohaterka została pozbawiona wszystkiego o czym mogłaby pomarzyć każda szanująca się kobieta. Od tej pory zmuszona była do życia na ulicy i choć obdarcie z godności jest najgorszą rzeczą, która może spotkać człowieka, to dla Kingi nie do wytrzymania były comiesięczne wyjazdy do lasu, w którym przed wieloma miesiącami ukryła swoją kilkunastodniową córeczkę. Czy uda jej się oderwać od dna?

Świat bywa strasznie niesprawiedliwy i chyba nie muszę do tego nikogo przekonywać. Nigdy bym jednak nie podejrzewała, że spotkanie z najnowszą powieścią Katarzyny Michalak wywoła we mnie aż tyle negatywnych emocji. Nie chodzi mi tu oczywiście o to, że czytany przeze mnie utwór mi się nie podobał, bo zauroczył mnie w sobie i to nawet bardziej niż bym się tego spodziewała. Skłaniałabym się raczej ku opinii, że polska autorka pokazała nam zupełnie inną twarz i życzyłabym sobie, by w podobnym klimacie zostały napisane kolejne jej publikacje. Oczywiście nie musi być smutno i pesymistycznie, a z sercem i w miarę wyważonymi proporcjami na napisanie czegoś naprawdę fajnego. Ukazanie nam historii osoby, która mimo swojego młodego wieku trafiła na ulice i musiała nauczyć się życia w otaczającej ją rzeczywistości. Gdy kobieta ma już nadzieję na rozprawienie się ze swoim ziemskim wcieleniem, niespodziewanie zostaje uratowana przez osobę, która niegdyś przyczyniła się do rozpadu jej małżeństwa. Czy spotkanie z Joanną sprawi, że główna bohaterka będzie w stanie pogodzić się z wydarzeniami, które miały miejsce przeszłości?

W całości utworu zauważyłam również dwa małe minusy, które choć nie odebrały mi przyjemności z poznawanie tej pozycji literackiej, to mogłyby to zrobić bez żadnego 'ale' w trakcie obcowania z kilkoma innymi powieściami, których autorką jest Katarzyna Michalak. Pierwszym z nich jest niewątpliwie fakt, że polska pisarka ma tendencje do podkręcania akcji na sam koniec tworzonego przez siebie dzieła. Pod koniec tej lektury miałam nieodparte wrażenie, że autorka gdzieś się śpieszyła i musiała w trzydziestu stronach zamknąć coś co planowała rozpisać na co najmniej dwa razy większą powierzchnię. Niby nie było źle, jednak dało się to odczuć dość mocno i trochę żałuję, że nie odbyło się to wszystko odrobinę inaczej. Nie jestem do końca pewna, czy drugą swoją uwagę mogę zakwalifikować do tej samej kategorii, co jej poprzedniczkę. Poniekąd nie chce mi się trochę wierzyć w machlojkę, której dopuścił się były szef Joanny i choć zdaję sobie sprawę z tego, że dziennikarstwo niewiele ma wspólnego z rzetelnym ukazywaniem rzeczywistości. Chodzi mi raczej o sam fakt, że mężczyzna pozostał bezkarny i ucierpiało na tym wiele osób, które na to w ogóle nie zasługiwały. Z wielką chęcią dorwałabym go w swoje łapki i wymierzyła sprawiedliwość, na którą niewątpliwie zasłużył. 

"Bezdomna" jest niewątpliwie powieścią, która zasługuję na uwagę szerokiej rzeszy czytelników. Musicie być jednak przygotowani na to, że tym razem nie będziecie mieli do czynienia z klasyczną Michalak, którą dane nam jest poznawać ilekroć sięgamy po napisane przez nią książki. Mam nadzieję, że jeszcze wielokrotnie będzie nam dane obcować z nieco trudniejszą literaturą, która zmusi nas do przemyśleń na tematy, które dotychczas znajdowały się poza naszym zasięgiem. 

Wydawnictwo Znak, premiera 06.06.2013r.
ISBN: 978-83-240-2402-5
Liczba stron: 256
Ocena: 7/10

piątek, 14 grudnia 2012

Stosik 21/2012

Dzisiaj krótko i treściwie. Powolutku mam już dosyć swojej uczelni. Niby zaliczeń jako takich nie mam, ale Instytut Pedagogiki i bez tego zapewnia nam różnego rodzaju atrakcje, które przestają być śmieszne. W dniu dzisiejszym rozpoczęłam na przykład zajęcia, które z powodu choroby wykładowcy, do tej pory się nie odbywały. W zeszłym tygodniu otrzymaliśmy informację, że będą się one odbywać do końca semestru po trzy godziny co dwa tygodnie. Być może byśmy to jakoś znieśli, gdyby nie to, że osoba prowadząca przedmiot stwierdziła, że musimy wyrobić 30h i że będziemy się umawiać nadprogramowo. Po prostu świetnie... Mam nadzieję, że wszystko uda się załatwić na naszą korzyść. Póki co babka odpowiedzialna za całą sytuację odpoczywa na zwolnieniu lekarskim. Korzystając z chwili wolnego, przedstawiam Wam stosik, który niezwykle cieszy moje przemęczone oczy. Irenka, gdy dowiedziała się, że dodam go na blogu, o mało nie oszalała z radości. Coś w tym jest...


Od góry:

1. "Niechciana prawda" Agata Kołakowska
2. "Wiśniowy Dworek" Katarzyny Michalak
3. "Wróżbiarze" Libba Bray
4. "Miasto Zagubionych Dusz" Cassandra Clare
5. "Trafny wybór" J.K. Rowling
6. "Przepis na życie" Agnieszka Pilaszewska

No i co ja mam Wam powiedzieć? Myślę, że powyższe tytuły mówią same za siebie i nie mogę się już doczekać chwili, w której dane mi będzie je przeczytać. Co prawda "Wiśniowy Dworek" i "Miasto Zagubionych Dusz" są już za mną i gorąco zachęcam Was do ich lektury, jednak jestem na 100% pewna, że powrócę do nich jeszcze nie raz. "Przepis na życie" zaczęłam czytać kilka dni temu i nieco mnie rozczarowała. Póki co mam wrażenie, że jest ona wiernym odzwierciedleniem serialu i nie jestem pewna, czy   dalsze zagłębianie się w tym utworze ma jakikolwiek sens. 

* * *

ZACHĘCAM DO WZIĘCIA UDZIAŁU W KONKURSIE.
NA ZWYCIĘZCÓW CZEKAJĄ WSPANIAŁE NAGRODY!!!

UWAGA KONKURS!!!!

Zobaczymy jak to dalej będzie, a tymczasem znikam do swoich zajęć, a zapowiada się ciekawy weekend. A jak tam Wasze plany dwa najbliższe dni? Czytaliście już którąś z powyższych powieści? Podobały się Wam?

środa, 27 czerwca 2012

Ja Wam pokażę (Stosik 11/2012)

Pewna wpływowa Wiedźma postanowiła uraczyć mnie paczuszką, która bardzo mnie ucieszyła. Zupełnie bym się nie spodziewała, że Irenka aż tak bardzo rozochoci się w poszukiwaniu kolejnych tygodniu. Wariatko, wystarczyłaby połowa tych książek! Nie musiałaś się aż tak dla mnie trudzić. Oczywiście bardzo Ci dziękuję za niespodziankę. Zdaję sobie sprawę z tego, że obiecałam Ci fotorelację z pierwszego zdarzenia, jednak nigdzie nie mogłam znaleźć aparatu, a jedyna zaufana osoba, pojechała akurat na kilka dni w plener. Mimo to nie poddałam się, a zdjęcia zrobiłam przy pomocy telefonu mamy, który z kolei odmówił współpracy z kablem USB. Dlatego właśnie zmuszona jestem wstawić jedno zdjęcie, a przy innej okazji postaram się to uzupełnić. 

Oczywiście Irenka nie byłaby sobą, gdyby na kartonie i w środku paczki nie umieściła napisu "Otwierać może tylko Ola". Odkrywcą owych wiadomości stała się oczywiście moja Rodzicielka, która nie czekając na niczyje pozwolenie, zabrała się za rozpakowywanie przesyłki. W efekcie nieco przemieszała mi książki wymiankowe z tymi, które od Irenki pożyczyłam. Najważniejsze jednak było to, że Mama szczęśliwie dotarła do słodkości, a Bujaczek ponownie naświetlił mi swoje złote intencje. Chwała Ci za to!!! Do wykonania miałam również zadanie, z którego się wywiązałam i znalazłam wszystkie karteczki, które do owych książek dołączyła. Trochę się ich naszukałam ale najważniejsze, że ostatecznie wywiązałam się z tego zobowiązania. A o to książki, które od Irenki dostałam w ramach naszej prywatnej wymianki:


Sądzę, że nie ma sensu omawiać każdej z tych pozycji z osobna. Każdą z tych książek pragnęłam zobaczyć na swoim regale i to chyba tyle co na ich temat mam do powiedzenia. Nie mogę się już doczekać chwili, w której będę mogła się w nich zagłębić. Zapowiada się bardzo interesująco... Zresztą zobaczcie sami:

1. "Z tęsknoty za Judy" Anne Cassidy
2. "Wyznania" Anita Shreve
3. "Przekleństwa miłości" Anita Shreve 
4. "Cisza pod sercem" Monika Orłowska
5. "Dobry człowiek" Adrew Nicoll
6. "Ksiądz Rafał" Maciej Grabski
7. "Ksiądz Rafał. Niespokojne czasy" Maciej Grabski
8. "Nigdy i na zawsze" Ann Brashares
9. "3096 dni" Natascha Kampusch
10. "Milczenie" B.T. Hanika
11. "Kato-Tata. Nie-pamiętnik" Halszka Opfer

W tym miejscu chciałabym gorąco podziękować Irence za cudowny prezent na rozpoczęcie wakacji. Co prawda jeszcze jutro jadę po wyniki dwóch egzaminów, jednak dzięki Tobie nie będzie to aż tak straszne, jak się tego spodziewałam. Pragnę również zwrócić Ci uwagę na to, że da się szybko stosik wstawić. Oczywiście żartuję i zarazem gwarantuję Ci, że następnym razem zemszczę się!!!

A jak to jest z Wami? Czy coś konkretnego wpadło Wam w oko?

sobota, 11 lutego 2012

Stosik 02/2012

Zdaję sobie sprawę, iż obiecywałam wstawiać stosiki jedynie raz w miesiącu. Niestety moje pierwotne założenia zostały nieco zniwelowane przez nadejście przesyłek, które w dużej mierze pochodzą z licznych wymian. Planowałam uszczuplić swojego zbiory o romanse paranormalne i jednocześnie zrobić miejsce na półkach, a tymczasem znowu wyszłam na zero. 


Lewy stosik zdominowany jest przez twórczość Katarzyny Michalak, która ostatnimi czasy gości - w moich skromnych progach - dość często. Została ona okrzyknięta dobrym duszkiem sesji zimowej, która w całości jest już za mną. Recenzje "Roku w Poziomce" i "Powrotu do Poziomki" zamieściłam już jakiś czas temu. W niedalekiej przyszłości natomiast, chciałabym się zabrać za "Zmyśloną", "Sekretnik" i "Grę o Ferrin". W tym samym stosiku znajdują się również "Straceni" Jacka Ketchuma - jednego z moich ulubionych autorów, a także "Dziewczyna, która widziała zbyt wiele" Małgorzaty Wardy i "Ocal mnie" Lisy Scottoline, czyli nowości od Prószyńskiego.

Środkowa sterta, to od góry: "Pocałunek anioła" E. Chandler, "Cudze życie" Frederique Deghelt, "Ładne kwiatki" Sue Morgolis, "Śmiertelne zespolenie" F. Tallis, "Pretty Little Liars. Zepsute" Sary Shepard, "Europa Blues" Arne Dahl, "Biały gołąbek z Kordoby" Dina Rubina, "Spadkobiercy" K.H.Hemmings, "Nie jestem seryjnym mordercą" i "Pan Potwór" Dana Wellsa.

No i na koniec została nam trylogia Stiega Larssona, którą chciałam już poznać od dawien dawna, a która rozkochuje mnie w sobie coraz bardziej. Na dniach powinna się pojawiać recenzja pierwszego tomu tego cyklu, a po niej kolejne. Nieco wyżej widzimy zaś "Drugie życie pana Roosa" autorstwa H. Nessera , a także "Niech to się nigdy nie skończy" A. Edwardsona. 

Macie swoje typy wśród tych książek?

Tymczasem wracam do "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet" i pozdrawiam Was spod ciepłego kocyka :)

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołajkowo :)

Kochani,

korzystając z okazji, chciałabym zachęcić Was do korzystania z przeglądarki prezentów, którą specjalnie dla swoich klientów przygotowało Wydawnictwo Znak. 



Myślę, że jest to fajna alternatywa dla wszystkich tych, którzy chcieliby sprezentować swoim bliskim prezent książkowy, a w dalszym ciągu nie mogą zdecydować się na coś konkretnego.

piątek, 30 września 2011

Marek Krajewski - Koniec świata w Breslau

Marek Krajewski jest polskim autorem, który dla pisarstwa zrezygnował z prowadzenia zajęć na Uniwersytecie Wrocławskim. W chwili obecnej ma na swoim koncie bestsellerowe powieści kryminalne o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim. Do tej pory jego książki ukazały się w osiemnastu krajach, a to dopiero początek.

Po przeczytaniu "Liczb Charona" nie mogłam doczekać się chwili, w której zmierzę się z kolejnym dziełem Marka Krajewskiego. Czasami warto jest przyrównać do siebie dwie powieści danego autora, by w późniejszym czasie zadecydować, czy przypadł nam on go gustu, czy lepiej jest dać sobie z nim spokój. Muszę przyznać, że w moim przypadku decyzja ta wcale nie będzie taka prosta. "Koniec świata w Breslau" jest bowiem książką, która nie do końca zaspokoiła moje potrzeby i sprawiła, że na poważnie zaczęłam zastanawiam się nad tym, czy aby na pewno powinnam sięgnąć po kolejną pozycję tego pisarza.

piątek, 23 września 2011

Marek Krajewski - Liczby Charona

Marek Krajewski jest polskim autorem, który dla pisarstwa zrezygnował z prowadzenia zajęć na Uniwersytecie Wrocławskim. W chwili obecnej ma na swoim koncie bestsellerowe powieści kryminalne o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim. Do tej pory jego książki ukazały się w osiemnastu krajach, a to dopiero początek.

"Liczby Charona" przedstawiają czytelnikom historię komisarza Edwarda Popielskiego, który po wieloletniej służbie zostaje zwolniony z pracy. Mężczyzna aby utrzymać swoją rodzinę, postanawia udzielać korepetycji uczniom miejskiego gimnazjum. Bardzo szybko okazuje się jednak, że lekcje matematyki nie są w stanie zapewnić bohaterowi środków, które pozwoliłyby mu na dość przyzwoite życie. Mniej więcej w tym samym czasie we Lwowie zaczyna dochodzić do tajemniczych morderstw, które otwierają przez Popielskim szanse na powrót do upragnionego zawodu. Wszystko zależy od tego, czy uda mu się rozwikłać tajemniczą zagadkę.

środa, 14 września 2011

Szymon Hołownia - Ludzie na walizkach. Nowe historie.

Na zapoznanie się z twórczością Szymona Hołowni - polskiego dziennikarza i publicysty - miałam ochotę już od bardzo dawna. Wszystko za sprawą przyjaciółki, która wręcz szaleje na punkcie prowadzącego Mam Talent i posiada w swoich zbiorach wszystkie jego dotychczasowe książki. Ponadto dziewczyna nie mogła odmówić sobie tej przyjemności i gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja, czym prędzej udała się na wieczór autorski felietonisty "Newsweeka" w Szczecinie. Teraz, gdy jestem już po lekturze najnowszego dzieła pana Hołowni, strasznie żałuję, że wcześniej udało mi się sięgnąć jedynie po jedno z jego dzieł. 

"Ludzie na walizkach. Nowe historie" przedstawia czytelnikom zbiór rozmów Szymona Hołowni z osobami, które doświadczyły w swoim życiu ogromnej dawki cierpienia. Spowodowane było ono w większości nieuleczalną chorobą, która bezpośrednio (lub pośrednio) dotknęła rozmówców autora książki, a także różnego rodzaju wypadkami, które w Polsce przyczyniają się do kilkudziesięciu zgonów dziennie. W swojej najnowszej publikacji prowadzący "Mam talent" zaprosił do zwierzeń zarówno znane osobistości, jak i również osoby, które do tej pory wiodły na pozór spokojne życie tak jak każdy z nas tu obecnych. Mimo przeciwności losu i próbie na jaką zostali wystawieni, ludzie ci odnajdują w swoim cierpieniu wyższy cel. To prawda, że nie zawsze było im łatwo i bardzo często mieli ochotę się poddać, jednak za wszelką cenę pragnęli przeżyć ostatnie dni swoje życia w gronie osób, które kochały ich miłością bezgraniczną. 

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Stosik 20 / 2011

Zgodnie z obietnicą przestawiam Wam stosik, który tym razem w całości został przeze mnie w całości. Znajdują się na nim pozycję, które były na moim celowniku już dosyć dawna i w końcu trafiły w me dłonie.


1. "Ostatnia tajemnica" Luc Vandrell, Jacques Pradel
2. "Krucha jak lód" Jodi Picoult
3. "Deszczowa noc" Jodi Picoult
4. "Zhańbiona" Jasvinder Sanghera
5. "Kompozytor burz" Andres Pascual
6. "Otchłań. W potrzasku" Alexander Gordon Smith

I takim o to sposobem posiadam w swojej kolekcji wszystkie książki mojej ulubionej autorki. W chwili obecnej nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko odzyskać od ciotki (brrr!) "Bez mojej zgody" i wszystko będzie już na swoim miejscu. Mam więc nadzieję, że nastąpi to w niedalekiej przyszłości. W tym miejscu chciałabym również wspomnieć, iż powieści kryjące się pod numerami: 1, 4, 5, i 6 zostały zakupione dzięki wygranej w konkursie na recenzje tygodnia portalu nakanapie.pl. Za całość zapłaciłam nie wiele ponad pięćdziesiąt złotych, więc dopłatę musiałam zrobić za jedyne pięć złociszy. Oby tego typu niespodzianki przytrafiały mi się częściej.

środa, 17 sierpnia 2011

Sabina Berman - Dziewczyna, która pływała z delfinami

Sabina Berman jest meksykańską autorką scenariuszy filmowych i teatralnych, która nominowana była do jednej z najbardziej prestiżowych nagród jaką jest Oskar. Urodzona w rodzinie polskich i austriackich emigrantów o żydowskich korzeniach, studiowała psychologię, literaturę meksykańską i reżyserię. "Dziewczyna, która pływała z delfinami" jest jej debiutem powieściowym. Narobił on sporo zamieszania w literackim świecie, a także został sprzedany do dwudziestu krajów świata. 

Karen Nieto jest dziewczyną, która posiada własne i niezwykle oryginalne spojrzenie na świat. Na samym początku tej powieści główna bohaterka ma poważne problemy z kontaktami między ludzkimi. Jest ona bowiem dzieckiem, które nie dość, że chodzi własnymi ścieżkami to dodatkowo nie mówi i boi się drugiego człowieka. Życie dziewczyny zaczyna zmieniać z chwilą, gdy na jej drodze pojawia się Isabelle, która dziedziczy przetwórnię tuńczyka po zmarłej siostrze. To właśnie ona sprawia, że Karen stopniowo uczy się wszystkiego, a także odkrywa drzemiący w niej potencjał. Takim sposobem główna bohaterka opanowuje kolejne umiejętności, aż w końcu udaje się na studia, podczas których spotyka ją wiele nowych przygód.

środa, 3 sierpnia 2011

Dubravka Ugresić - Życie jest bajką

Dubravka Ugresić jest autorką, która pytana o tożsamość narodową odpowiada, że jest kobietą i pisarką. W ciągu całego swojego życia, była właścicielką wielu walizek, a także paszportów. Na co dzień trudni się ona w tworzeniu różnego rodzaju powieści, zbiorów opowiadań, esejów i szkiców krytycznoliterackich. Dotychczas w Polsce ukazały się takie tytuły, jak: "Domowe duchy", "Nikogo nie ma w domu", czy też "Ministerstwo bólu".

Sięgając po książkę "Życie jest bajką" spodziewałam się intrygującej i zarazem zabawnej lektury, która umili mi czerwcowy wieczór. Po przeczytaniu książki "Kilka dni z życia Alice" dopadł mnie bowiem niedosyt na tego typu literaturę i ciągle jest mi jej mało. Dzieło Dubravki Ugresić spadło mi więc jak z nieba.

środa, 22 czerwca 2011

Stosik 16/2011



1. "Arabska żona" Tanya Talko
2. "Prawie jak w domu" Pam Jenoff 
3. "Noc, morze i gwiazdy" Heather Graham
4. "Polowanie na sobowtóra" Linda Howard
5. "Niebieskie migdały" Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
6. "Przyrzeczeni" Beth Fantaskey
7. "Dziewczyna, która pływała z delfinami" Sabina Berman
8. "Życie jest bajką" Dubravka Ugresić
9. "Pożeracz snów" Bettona Belitz
10. "Kilka dni z życia Alice" Liane Moriarty


Stosik pocieszeniowy. Czeka mnie jeden egzamin w kampanii wrześniowej. Wszystko przez profesorka i jego widzi mi się ;/

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Charlaine Harris - Czysta jak łza

Charlaine Harris jest autorką, której książki sprzedały się na świecie w kilkunastu milionach egzemplarzy Na samym początku swojej kariery pisała poezję, później, podczas studiów na Rodhes College w Memphis tworzyła sztuki teatralne. Powieści  pojawiły się w jej życiu dopiero kilka lat, po ukończeniu studiów i pozostały z nią aż po dziś dzień. Od tego czasu jako jedyna autorka wprowadziła jednocześnie 7 tytułów serii na listę bestsellerów New York Times.

Muszę przyznać, że omawiana w dniu dzisiejszym powieść stanowiła dla mnie nie lada zagadkę. Po bliższym zapoznaniu się z serią o Soockie Stackhause, byłam strasznie ciekawa potencjału, który kryje się za twórczością tej autorki. Jeśli nie jestem utwierdzona w zdaniu na temat danego pisarza, to dążę do tego, by owe niezdecydowanie zniknęło. Tak samo było i tym razem.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Szymon Hołownia - Bóg. Życie i twórczość

Na zapoznanie się z twórczością Szymona Hołowni - polskiego dziennikarza i publicysty - miałam ochotę już od bardzo dawna. Wszystko za sprawą przyjaciółki, która wręcz szaleje na punkcie prowadzącego Mam Talent i posiada w swoich zbiorach wszystkie jego dotychczasowe książki. Ponadto dziewczyna nie mogła odmówić sobie tej przyjemności i gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja, czym prędzej udała się na wieczór autorski felietonisty "Newsweeka" w Szczecinie. Teraz, gdy jestem już po lekturze najnowszego dzieła pana Hołowni, strasznie żałuję, iż nie dałam się jej wyciągnąć.

"Bóg. Życie i twórczość" - podobnie, jak poprzednie pozycje literackie dwukrotnego laureata nagrody "Grand Press" - porusza tematy religijne, które są bliskie sporej grupie społeczeństwa polskiego. Szymon Hołownia zabierając się za napisanie tej książki, postanowił przyjrzeć się dokładniej kilku wybranym punktom z dziejów relacji Boga Ojca ze stworzonym przez Niego światem. Autor w swoim dziele stara się odpowiedzieć na nurtujące ludzkość pytania dotyczące Stworzyciela i muszę przyznać, iż na podstawie przemyśleń polskiego dziennikarza moja ciekawość została w pełni zaspokojona.

Jeszcze nigdy nie spotkałam się z publikacją teologiczną, która zainteresowałaby mnie do tego stopnia co "Bóg. Życie i twórczość". Szczerze mówiąc swój udział w całym przedsięwzięciu miała drętwość i suchość faktów, która zwyczaj towarzyszy tego typu publikacjom. Na całe szczęście w lekturze stworzonej przez pana Hołownię tego nie doświadczymy, a wręcz przeciwnie. Autor w swoim dziele stara się rozprawić ze swoimi zamierzeniami w sposób swobodny, w którym nie brakuje również zdrowej dawki poczucia humoru. Dzięki temu czytelnik zagłębiający się w lekturze czuje się znacznie swobodniej i przy okazji zdobywa wiedzę, po którą - w normalnych warunkach - nawet by nie sięgnął.

Myślę, iż naprawdę warto jest sięgnąć po książkę napisaną przez prowadzącego Mam Talent. Jest ona całkowitą odmiennością dotychczasowych publikacji i z pewnością przypadnie do gustu sporej części czytelników. Z drugiej strony nie należy również czytać jej na siłę, ponieważ nie o to tu chodzi. Na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce, a i nie ukrywam: nie jest to lektura


Wydawnictwo Znak, 2010
ISBN: 978-83-240-1481-1
Liczba stron: 332
Ocena: 8/10


niedziela, 19 grudnia 2010

Richard Paul Evans - Stokrotki w śniegu

Muszę przyznać, ze zupełnie nie miałam pomysłu na napisanie recenzji książki Richarda Paula Evansa. Ilekroć zabierałam się za tę czynność, to po stworzeniu zaledwie kilku zdań wymazywałam je i rozpoczynałam swoją pracę od początku. W pewnym momencie postanowiłam wziąć się za siebie i na poważnie przystąpić do wykonywanego zadania.

"Stokrotki w śniegu" przedstawiają nam historię bezwzględnego rekina biznesu, którego nie interesuje nic poza powiększeniem własnego majątku. James Kier przez 7 dni w tygodniu - 24h na dobę - czerpie przyjemność z poniżania ludzi i odbierania im godziwych warunków do życia. Krzywda innych upewnia go w poczuciu własnej wartości, które z kolei mobilizuje mężczyznę do dalszego działania. Taki stan rzeczy trwa aż do momentu, w którym biznesmen zapoznaje się z treścią - umieszczonego w gazecie - nekrologu. Główny bohater - pod wpływem impulsu, a także przeczytanej na swój temat rozmowy - podejmuje jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Właściciel firmy - ze wszelkich sił - stara się wynagrodzić innym swoim winy i mimo wielu przeciwności losu nie poddaje się...

W moim odczuciu "Stokrotki w śniegu" spełniają swoje zadanie niemalże w całości. Richard Evans zabiera swoich czytelników w niezwykłą podróż, która uświadamia każdemu z nas wiele istotnych kwestii. Autor ukazuje nam do czego - w skrajnych wypadkach - może doprowadzić chęć zapewnienia swoim bliskim przyzwoitych warunków życia. Po wnikliwej analizie okazuję się, że tak naprawdę bardzo dużo zależy od charakteru człowieka. W sposób jawny musimy dbać o otaczającą nas rzeczywistość, a także o to, byśmy podczas - popularnego w dzisiejszych czasach - 'wyścigu szczurów' nie zapomnieli o naszym prawdziwym JA.

Zagłębiając się w kolejnych rozdziałach książki miałam wrażenie, iż jest ona pewną przestrogą przed popełnianiem błędów, które mogą nas drogo kosztować. Czasami lepiej jest ugryźć się w język i przemyśleć kilka spraw na spokojnie, by potem nie okazało się, iż zgubimy się w wirze własnych decyzji. Panu Kierowi udało się przejrzeć na oczy dopiero po wielu latach bezmyślnych decyzji, które doprowadziły do rozpadu jego małżeństwa, a także braku jakichkolwiek więzi z własnym synem.

Czytając lekturę napisaną przez Richarda Evansa bardzo łatwo można dostrzec jej nawiązanie do powieści stworzonej niegdyś przez Charlesa Dickensa. Autor mówi o tym od samego początku, więc bez wątpienia można uznać, iż "Stokrotki w śniegu" są współczesną wersją "Opowieści Wigilijnej". Oczywiście brakuje w niej tego czegoś co posiadać może tylko oryginał, jednak mimo wszystko uważam, iż naprawdę warto jest zapoznać się z tą pozycją literacką... Z czystym sumieniem polecam tą pozycję literacką każdemu - bez względu na wiek.


Wydawnictwo Znak, Listopad 2010
ISBN: 978-83-240-1460-6
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10


środa, 1 grudnia 2010

Stosik 08/2010

Przez chwilę zastanawiałam się nad tym, czy by nie zrobić tu małego podsumowania miesiąca. Niestety szybko ten pomysł obaliłam - jakoś nigdy nie byłam zbyt dobra w te klocki i może przełożę swoje plany na przyszły miesiąc? zobaczymy jeszcze, jak to będzie. Tymczasem chciałabym Wam przedstawić stosik, który w ostatnim czasie zagościł w moim domu. Co prawda przeczytałam już z niego książkę Szymona Hołowni, jednak uznałam, że grzechem byłoby nie umieścić jej na zdjęciu.



Zaczynając od góry:

1. Richard Paul Ewans - "Stokrotki w śniegu"
2. Rachel Hore - "Okruchy przeszłości"
3. Szymon Hołownia - "Bóg. Życie i twórczość"
4. Santiago Gamboa - "Hotel Pekin"
5. Gabrielle Zevin - "Gdzie indziej"
6. Karen Slaughter - "Geneza"
7. Helena Kowalik - "Warszawa kryminalna"



Kilku z tych pozycji jestem strasznie ciekawa, więc mam nadzieję, że w najbliższym czasie - w życiu prywatnym - nie wypadnie mi nic ponad dotychczasowy program. Tymczasem w najbliższych dniach powinny pojawić się recenzje książek takich, jak: "Cieszę się Twoim szczęściem" Lucindy Rosenfeld, "Tajemnice Sosnowego Dworku" Małgorzaty J. Kursa, "Niepełni" Pawła Pollaka, czy też "Ymar" Magdaleny M. Kałużyńskiej. Zapowiadają się ciekawe chwilę...

Tymczasem chciałabym Was serdecznie zaprosić do wzięcia udziały w Konkursie Mikołajkowym, w którym do zgarnięcia są trzy egzemplarze książki "Aż śmierć nas rozłączy". Na prawdę oczekuję do 5 grudnia włącznie. Szczegóły znajdziecie na stronie KONKURSU!!!

Tradycyjnie przepraszam również za kiepską jakość zdjęcia. Uroki bawienia się telefonem.

sobota, 27 listopada 2010

Jakub Żulczyk - Instytut

Z doświadczenia wiem, że bywają w życiu takie momenty, w których nie warto jest nastawiać się pozytywnie na cokolwiek, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że się rozczarujemy. Tak jest niestety ze wszystkim, a świat literatury stanowi na to najlepszy dowód. Dlatego czasami lepiej jest podejść do pewnych spraw z dystansem, by później cieszyć się z nich na całego. Biorąc w swoje łapki książkę Jakuba Żulczyka pt.: "Instytut" spodziewałam się niesamowitej i mrożącej krwi w żyłach przygody, która nie pozwoli mi zmrużyć oka jeszcze przed wiele dni. Co prawda poprzez swoją postawę złamałam - wyznawane do tej pory - zasady, jednak los uśmiechnął się do mnie i pierwsze spotkanie z twórczością polskiego pisarza mogę zaliczyć do udanych.

Ogólnie rzecz biorąc książka przedstawia nam historię siedmiu osób, które zostały zamknięte w stumetrowym mieszkaniu. Nikt nie może z niego wyjść, ani do niego wejść, ponieważ zarówno winda, jak i schody 'nie nadają' się do użytku publicznego. Najlepsze w całej sytuacji jest to, że tak naprawdę nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Prześladowcy za wszelką cenę starają się zniszczyć swoje ofiary psychicznie i co rusz podsyłają im wiadomości typu: "TO NASZE MIESZKANIE", albo "TO, CO NASZE, MA BYĆ PUSTE". Do głów naszych bohaterów przychodzą różne, dziwne rzeczy, jednak jak to się skończy nie wie nikt. Całość lektury zaopatrzona została również w dosyć obszerną biografię trzydziestopięcioletniej Agnieszki, która po kilkunastu latach małżeństwa przeniosła się do Krakowa opuszczając tym samym swoją biologiczną córkę Elżbietę. W nowym miejscu zamieszkania kobieta podjęła pracę w knajpce i zaczęła nadużywać alkoholu...


Muszę przyznać, że Jakub Żulczyk pisząc "Instytut" wykonał kawał dobrej roboty. Książka nie tylko została napisana łatwym i przyjemnym dla czytelnika językiem ale i także z nutą wyczucia i stopniowania narastających z biegiem trwania fabuły emocji. Dużym plusem lektury są także umiejętnie stworzone postacie, które towarzyszą głównej bohaterce w trakcie trwania opisywanego dramatu. Mają one w sobie to 'COŚ' i chyba nie zamieniłabym ich nawet na najbardziej idealne osoby świata...


Na sam koniec pozwolę sobie przytoczyć słowa, którymi główna bohaterka rozpoczyna przytoczoną przeze mnie wyżej historię swojego życia:


"Mam na imię Agnieszka. Moje mieszkanie ma na imię Instytut. Dwanaście godzin temu zostałam w nim uwięziona. Mój dom jest moim więzieniem. Nie mogę z niego wyjść. Nikt nie może do niego wejść."


Z pozoru jest to tylko sześć - dosyć krótkich - zdań, jednak według mnie są one na tyle mocne i intrygujące, iż to właśnie dzięki nim zatraciłam się w treści lektury od początku do samego końca. Dlatego też z czystym sumieniem mogę polecić 'Instytut' osobom o mocnych nerwach oraz takim, które otwarte są na poszerzanie własnych horyzontów. Zapewniam, że nie pożałujecie!


Wydawnictwo Znak, 2010

ISBN: 978-83-240-1433-0

Liczba stron: 240

Ocena: 8/10


Recenzja została napisana dla portalu Lubimyczytać.pl, od którego też otrzymałam książkę!

Przypominam także o KONKURSIE MIKOŁAJKOWYM!!! Do wygrania trzy egzemplarze książki "Aż śmierć nas rozłączy", których fundatorem jest Wydawnictwo Albatros.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy