Planując tegoroczne wakacje obiecałam sobie, że raz na zawsze uporam się z niechęcią, którą od dość dawna odczuwam w stosunku do romansów. Jako nastolatka nie byłam w stanie znieść przewidywalności i naiwności tego typu utworów, omijałam je szerokim łukiem udając, że nie istnieją. Od tego czasu mój światopogląd uległ diametralnej zmianie... Teraz już wiem, że nie odnajdziemy w nich wartości, które pozwoliłyby na zakwalifikowanie ich do grona literatury wybitnej. Nie zapominajmy jednak, że romanse posiadają w również zalety, które zachęcają nas do dalszych rozważań na ten temat.
"Gra uczuć" przedstawia swoim czytelnikom historię Rebeki - dwudziestosześcioletniej nauczycielki języka angielskiego, która już kilku lat pracuje w swoim zawodzie i jest z tego powodu bardzo zadowolona. Pewnego dnia główna bohaterka otrzymuje telefon od swojej ciotki, która prosi ją o zajęcie się dwójką bliźniąt przez okres kilku tygodni. Sytuacja staje się napięta, gdy okazuje się, że tymczasowym opiekunem Helen i Petera jest mężczyzna, który nie chce jej widzieć na oczy od około ośmiu lat. Czy Rebece uda się nawiązać poprawny kontakt z dziećmi? Jakie tajemnice kryją się za wszechogarniającą Frazera niechęcią? Jaką rolę odegra w tym wszystkim jego młodszy brat?
