Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Van Veeteren. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria Van Veeteren. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2014

Hakan Nesser - Komisarz i cisza

Komisarz Van Veeteren to dość specyficzny mężczyzna, który zdobył moje serce dzięki swojej szczerości, pewności siebie i zaangażowaniu z jakim dąży do wyznaczonego sobie celu. Stosunkowo rzadko spotykam równie autentycznych ludzi. Cieszę się, że chociaż w książce miałam okazję poznać człowieka, który nie udaje kogoś kim nie jest i jeśli coś mu się nie podoba to mówi o tym bez większego skrępowania. Dla wielu osób mogłoby się to wydawać nienaturalne i wręcz niepożądane ze strony starszego pana, który w dodatku jest policjantem. Nie wspominając już o wszystkich innych szarych materiach. 

Szczerze mówiąc to tylko przy spotkaniu z Van Veeterenem rozśmiesza mnie fakt, że stróże prawa rozmawiają o naprawdę okrutnym morderstwie, opisują ze szczegółami wygląd denata i jedzą sobie przy tym przepyszne pączki, aż ślina im ścieka po wszystkim co się da. Rozumiem rutynę, która nimi kieruje i fakt, że jeśli mieliby się tak wszystkim przejmować to prawdopodobnie już nigdy nie zjedliby niczego z czystej przyjemności. Z bohaterami tego cyklu nie ma rzeczy niemożliwych i choć nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka, komisarz nie poddaje się i nie zakończy sprawy dopóki nie rozwiąże zagadki. Po prostu jestem zauroczona i nie wiem jaka siła mogłaby mnie skłonić do czytania kryminałów autorów z innych stron świata, niż Skandynawia. Z tego właśnie powodu nie mogłam się już doczekać kolejnego spotkania z komisarzem Van Veeterenem i jego dociekliwymi kolegami po fachu. Czego dotyczyło popełnione morderstwo?

Muszę przyznać, że Hakan Nesser i tym razem stanął na wysokości zadania. Skandynawski autorwykazał się bowiem umiejętnością pisania tego typu utworów i mimo silnej presji, która jest spowodowana wielką popularnością jego kolejnych publikacji, do końca walczy o tworzone przez siebie powieści. Prawdziwy fenomen pisarza nie polega bowiem na wydawaniu książek w trybie ekspresowym, a na zaangażowaniu w sam proces powstawania danej historii. Od tego twórcy mogłoby się uczyć wielu polskich autorów, którzy coraz bardziej odchodzą od prawdziwej pasji do literatury i myślą jedynie portfelem. Taka jest prawda i nic nie jest w stanie zmienić mojego zdania na ten temat, choć oczywiście zgadzam się z tym, że nie wszystkich należy oceniać tą samą miarą. Strasznie żałuję, że wielu twórców, których twórczość tak bardzo sobie ceniłam, stopniowo zaczynają schodzić na psy. No ale niektórym to wszystko odpowiada, więc czemu by nie. Wracając jednak do "Komisarza i ciszy" to powiem tyle, że strasznie podoba mi się naturalność w prowadzeniu dialogów przez poszczególnych bohaterów tej powieści. Niczego tak bardzo nie obawiam się sięgając po kolejny utwór znanego już wcześniej autora, jak rozczarowania spowodowanego niedopracowaniem wielu detali pojawiających się na poszczególnych stronach poznawanej pozycji literackiej. U Nessera nigdy nie miałam z tym najmniejszego problemu i chyba powinnam być z tego powodu szczęśliwa. 

Jeśli zaś chodzi o samą fabułę powieści to po raz kolejny mamy do czynienia z dość nietypowym morderstwem, które wydaje się być przygnębiające i ekscytujące jednocześnie. Co prawda nie jest to mój ulubiony tom tej serii, ale nie ukrywam, że czytałam go z równie wielkim zaangażowaniem i chęcią na poznanie wydarzeń, które będą miały miejsce w kolejnych częściach tego cyklu. Bardzo podobało mi się również dawkowanie emocji i dodawane co rusz elementy, które mają za zadanie wzbudzać w molach książkowych coraz większą ciekawość. Tym razem wszystko kręciło się wokół zaginionej nastolatki, która uczestniczyła w obozie letnim tajemniczej sekty Czyste Życie. Pomysł wydawał mi się ciekawy jeszcze za nim sięgnęłam po lekturę tej książki. Czytając ją wiedziałam, że zainwestowanie w nią swojego wolnego czasu okaże się strzałem w dziesiątkę i nie myliłam się. Mam nadzieję, że spora część czytelników podzieli moje zdanie na jej temat i spędzi w jej towarzystwie naprawdę miłe chwile. Tymczasem nie mogę się już doczekać chwili, w której opowiem wam o kolejnej historii komisarza Van Veeterena i jego współpracowników. 

Moje ocena 8/10

piątek, 26 kwietnia 2013

Hakan Nesser - Powrót

Seria o inspektorze Van Veeterenie podbiła moje serce i sprawiła, że z ogromną przyjemnością zabrałam się za poznawanie dalszych losów jej bohaterów. Byłam strasznie ciekawa zbrodni, która została w niej popełniona, a która już na samym wstępie, zapowiadała się dość intrygująco. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy podejście służb mundurowych do powierzonego im zadania, okaże się równie intrygujące, jak w miało to miejsce w poprzedniej odsłonie tej serii. Nie czekałam długo, by przekonać się o tym na własnej skórze. Czym prędzej zabrałam się za czytanie "Powrotu" i choć diametralnie różnił się on od swojej poprzedniczki to marzyłam o tym, by nigdy się nie skończył. Na całe szczęście na nim się nie zakończy i już niedługo czeka mnie kolejne spotkanie z VV i jego współpracownikami.

W pobliskim lesie zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Pozbawiony on został zarówno głowy, jak i również innych części ciała, które mogłyby pomóc policji w ich identyfikacji. Do zbrodni doszło przed wieloma miesiącami, a morderca zadał sobie sporo trudu, by zawinąć swoją ofiarę w dywan i pozostawić ją w miejscu, które umożliwiało mu życie na wolności. Czy Van Veeterenowi uda się ustalić tożsamość zamordowanego? Jakie przeciwności losu będę na niego czekały w trakcie prowadzenia śledztwa? Komu zależało na śmierci człowieka, który wrócił do domu po obyciu kilkuletniego wyroku za zabójstwo?

Spotkanie z lekturą tej książki jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. Byłam pełna obaw, że okaże się ona łudząco podobna do "Punktu Borkmanna" i przez to straci ona na swojej wartości. Na całe szczęście tak się nie stało i już po kilkudziesięciu przeczytanych stronach, zapomniałam o otaczającej mnie rzeczywistości i na poważnie zabrałam się za poznawania szczegółów śledztwa, które skłoniło mnie do wytężenia swojego mózgu i aktywnego uczestnictwa w całym przedsięwzięciu. Niektórym mogłoby się wydawać, że w chwili obecnej dochodzi do o wiele drastyczniejszych zbrodni, które wymagają od policji jeszcze większego zaangażowania w swoją pracę. Z całą pewnością jest w tym wiele prawdy, jednak nie zapominajmy o tym, że Hakan Nesser stworzył ten kryminał pod koniec XX i to wszystko wyglądało nieco inaczej. Cieszę się, że całość tego utworu została napisana językiem, który jest przystępny dla czytelników w różnym wieku i nie odczuwa się nachalności, która dość często towarzyszy tego typu pozycjom literackim. Po raz kolejny przekonałam się, że Skandynawowie stawiają na jakość swoich publikacji, a nie na ilość zdobników, które bardzo często bywają zbędne. I o to właśnie w tym wszystkim chodzi.

"Powrót" jest powieścią, która jest w stanie się spodobać Molom Książkowych różnej płci i nie potrzebna jest do tego nasza wytrzymałość na drastyczne opisy zbrodni. Szwedzki autor postarał się o to, by to wszystko zostało wypośrodkowane i nawet najbardziej krwawa zbrodnia jest w stanie zaciekawić na jeszcze bardziej. Hakan Nesser zadbał również o rozbudowaną charakterystykę swoich bohaterów. Każdy z nich jest inny i nie ma najmniejszych szans, by nie zapadli oni w naszą pamięć. Sam VV okazał się na tyle specyficzną osobą, że chyba nie chciałabym mieć dyżuru w szpitalu, gdy ten przebywałby na moim oddziele. Ludziom potrzebne są publikacje, które pozwalają im na spędzenie czasu w towarzystwie osób, które są w stanie zapaść w ich pamięci na naprawdę długi czas. Mam nadzieję, że dane mi będzie czytać równie imponujące historie, choć nie pogardziłabym również takimi, w których dane mi będzie obserwować  jeszcze więcej przemocy i niegodziwości. W realu nie życzyłabym ich nikomu, jednak fikcja literacka ma nad nami taką przewagę, że możemy sobie pozwolić na tego typu sytuacje.

Wyd. Czarna Owca, marzec 2013
ISBN: 978-83-7554-558-6
Liczba stron: 336
Ocena: 7/10

sobota, 20 kwietnia 2013

Hakan Nesser - Punkt Borkmanna

Hakan Nesser to utalentowany szwedzki pisarz, który już wielokrotnie przekonał mnie do tworzonych przez siebie powieści. Posiadają one nieodparty urok i to właśnie on sprawia, że po jego publikacje sięgają czytelnicy z dwudziestu pięciu krajów świata. Nie zawsze spotykają się one z pełnym uznaniem ze strony Moli Książkowych, jednak wychodzę z założenia, że każdy z nas jest inny i gdyby wszystkim podobało się to samo, to nasz świat stałby się wyjątkowo nudny. Osobiście cenię sobie twórczość skandynawskich pisarzy i cieszę się, że pewnego zimowego dnia, zdecydowałam się na zapoznanie się z książką "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". W końcu to od niej rozpoczęła się moja wielomiesięczna przygoda z książkami wydawanymi pod szyldem Czarnej Serii.

Inspektor Van Veeteren nie może się już doczekać powrotu z trzytygodniowego urlopu. Po części spędził go w towarzystwie swojego syna, który w zamian za przestrzeganie pewnych reguł, uzyskał zgodę na kilkudniową przepustkę z więzienia, którą dane mu było odbyć w towarzystwie pięćdziesięcioletniego ojca. Towarzystwo chłopaka wywołuje w głównym bohaterze pewnego rodzaju dyskomfort i nic dziwnego, że z pewną ulgą reaguje na jego powrót do więzienia. Niespodziewanie Van Veeteren otrzymuje telefon od swoich przełożonych, którzy proszą go o wsparcie miejscowej policji. W Kaalbringen doszło bowiem do dwóch okrutnych zabójstw, a ich sprawca nadal pozostaje nieuchwytny. Czy stróżom prawa uda się rozwiązać tajemniczą zagadkę i aresztują  mordercę? Kim okaże się kolejna ofiara i jaki będzie miała ona związek z pozostałymi ofiarami?

"Punkt Borkmanna" bardzo mile mnie zaskoczył i nigdy bym się nie spodziewała, że lektura tej książki sprawi mi aż tyle przyjemności. Muszę przyznać, że prawdziwą niespodzianką było dla mnie zakończenie tej powieści i to, że nie udało mi się rozwiązać zagadki potrójnego zabójcy. Od pierwszych stron robiłam wszystko, by wczuć się w rolę profesjonalnego detektywa, który za pomocą wrodzonych umiejętności i odrobiny szczęścia jest w stanie dokonać rzeczy niemalże niemożliwych. W zetknięciu z kryminałem stworzonym przez Hakana Nessera, musiałam ograniczyć swój udział w śledztwie do mocnego zaciskania kciuków i dopingowania policjantów, którzy byli odpowiedzialni za znalezienie mordercy. Wydawać by się mogło, że przez większość trwania tej historii nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a mundurowi ani na krok nie zbliżają się do rozwikłania problemu. Wydaje się to być zupełnie normalne, chociaż mocno zastanowiły mnie postacie inspektora Vav Veeterena i komisarza Bausena. Niby byli głównodowodzącymi całego zamieszania, jednak w każdej chwili znajdowali czas, by rozegrać coraz to nową partię szachów. Dużo większe zaangażowanie w całość sprawy wykazywali niżsi stopniem policjantem i tym miejscu jestem pełna podziwu dla Beate Moerk, która jako pierwsza odkryła tajemnicę poszukiwanego zbrodniarza i poniekąd poniosła za to swoją ofiarę.

Hakan Nesser to niewątpliwie jeden z moich literackich ulubieńców, który potrafi odnaleźć się w naprawdę wielu sytuacjach. Skandynawowie mają to do siebie, że bywają naprawdę sumienni w tworzeniu swoich publikacji i jestem pewna, że jeszcze nie jeden czytelnik będzie w stanie to należycie docenić. Zgodzę się z tym, że nie zawsze bywają one idealne i możemy mieć w stosunku do nich wiele uwag, jednak i tak są one znacznie lepiej dopracowane, niż nie jeden kryminał stworzony przez naszych rodzimych autorów. Mam nieodparte wrażenie, że szwedzcy pisarze z dużo większym profesjonalizmem i pasją podchodzą do pisania swoich dzieł i wychodzi im to tylko na dobre. "Punkt Borkmanna" to powieść, która mimo wszystko skradła moje serce i będę ją wspominać jako utwór, który w swej prostocie, sprawił mi ogromną przyjemność. Cieszę się, że miałam przyjemność poznać załogę policji z Kaalbringen i mam nadzieję, że w przyszłości dane mi będzie się z nimi jeszcze spotkać. Dodatkowym plusem tej pozycji literackiej jest również lekki i zrozumiały dla wszystkich, styl. Niewątpliwie okazał się on mocnym ogniwem tej publikacji, chociaż opis drugiej ze zbrodni przypominał mi raczej mało śmieszny kawał, niż opis wyjątkowo brutalnego morderstwa. Jak na mój gust okazał się on zbyt swobodny i nie było w nim należytego dla całości sprawy napięcia. Poza tym chyba nie mam się do czego przyczepić. Gorąco zachęcam Was do zapoznania się z tą lekturą!

Wyd. Czarna Owca, listopad 2012
ISBN: 978-83-7554-246-2
Liczba stron: 320
Ocena: 7/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy